PIĄTEK, 27 GRUDNIA 2013
SimCity
wahałem się czy kupić tą grę, bo nasz laptop źle działa i rzeczywiście długo się nie da pograć, bo się przegrzewa i wyłącza :-(
nie zmniejsza to jednak mojego rozczarowania nową edycją SimCity...
od poprzedniego wydania minęło kilkanaście lat a w grze niewiele się zmieniło a jeśli nawet to na gorsze, bo gracz ma mniejszą kontrolę nad budowanym miastem :-(
do tego gra jest nastawiona na wykorzystywanie jej w Sieci co w ogóle mnie nie interesuje ale i tak najbardziej wkurzający jest fakt, że w ogóle w nią nie można grać bez dostępu do Internetu co uważam za zwykłe chamstwo...!
jedyny plus tego zakupu to przecena, z której skorzystałem, bo tak ogólnie to nie polecam :-(
nie zmniejsza to jednak mojego rozczarowania nową edycją SimCity...
od poprzedniego wydania minęło kilkanaście lat a w grze niewiele się zmieniło a jeśli nawet to na gorsze, bo gracz ma mniejszą kontrolę nad budowanym miastem :-(
do tego gra jest nastawiona na wykorzystywanie jej w Sieci co w ogóle mnie nie interesuje ale i tak najbardziej wkurzający jest fakt, że w ogóle w nią nie można grać bez dostępu do Internetu co uważam za zwykłe chamstwo...!
jedyny plus tego zakupu to przecena, z której skorzystałem, bo tak ogólnie to nie polecam :-(
CZWARTEK, 26 GRUDNIA 2013
SZCZĘŚCIE NIEPOJĘTE
Mikołaj na początku swojego życia był wpatrzony i zainteresowany tylko Anią i nie widziałem w tym nic dziwnego choć oczywiście było mi troszeńkę przykro, że tylko mama i mama...
na szczęście szybko zaczęło się to zmieniać i teraz mogę spokojnie powiedzieć, że stałem się równoprawnym rodzicem i czuję, że Syn mnie bardzo kocha :-)
szczególnie widać to na takim wyjeździe gdzie Bąbel biega i płacze za tatą, bo jestem dla Niego arcy-ważną osobą!
jestem bezgranicznie szczęśliwy i teraz już wiem na pewno, że to właśnie posiadanie dziecka nadaje sens życiu :-)
na szczęście szybko zaczęło się to zmieniać i teraz mogę spokojnie powiedzieć, że stałem się równoprawnym rodzicem i czuję, że Syn mnie bardzo kocha :-)
szczególnie widać to na takim wyjeździe gdzie Bąbel biega i płacze za tatą, bo jestem dla Niego arcy-ważną osobą!
jestem bezgranicznie szczęśliwy i teraz już wiem na pewno, że to właśnie posiadanie dziecka nadaje sens życiu :-)
ŚRODA, 25 GRUDNIA 2013
świętowanie
czyli jedyna szansa aby zagrać w Carcassonne jak Mikołaj zostaje zabrany przez dziadków do kościoła ;-)
poza tym prezenty bardzo ładne a jazda 160 km/h dwnunastoletnią Skodą wczorajszej nocy sprawiła, że czuje się, że żyję, bo adrenalina wartko płynęła w żyłach...
poza tym prezenty bardzo ładne a jazda 160 km/h dwnunastoletnią Skodą wczorajszej nocy sprawiła, że czuje się, że żyję, bo adrenalina wartko płynęła w żyłach...
WTOREK, 24 GRUDNIA 2013
święta
Ania nie mogła spać i szwendała się po domu więc jestem od 5 rano na nogach, potem praca, pakowanie prezentów i sprzątanie....
teraz do Teściowej a potem do Babci i Rodziców aby chwilę jutro odpocząć ale już następnego dnia powrót tak więc zastanawiam się czy to w ogóle ma sens?
jakie święta skoro czuję się zmęczony i większość wieczoru przesiedzę w samochodzie a na myśl o podróżach mocno się stresuję albowiem boję się tego naszego zdezelowanego auta :-(
teraz do Teściowej a potem do Babci i Rodziców aby chwilę jutro odpocząć ale już następnego dnia powrót tak więc zastanawiam się czy to w ogóle ma sens?
jakie święta skoro czuję się zmęczony i większość wieczoru przesiedzę w samochodzie a na myśl o podróżach mocno się stresuję albowiem boję się tego naszego zdezelowanego auta :-(
PONIEDZIAŁEK, 23 GRUDNIA 2013
zapieprz
wszędzie gdzie pracowałem to przed świętami zawsze był ogrom pracy ale dzisiejszy dzień przebił wszystko :-(
aż mi się odechciało tych całych świąt....
aż mi się odechciało tych całych świąt....
SOBOTA, 21 GRUDNIA 2013
spotkanie wigilijne
już prawie od 20 lat spotykamy się ze znajomymi na tradycyjnego śledzika...
tym razem w knajpie i kogoś zabrakło, ktoś był dosyć przypadkowo ale było bardzo fajnie a Mikołaj wybawił się za wszystkie czasy ;-)
tym razem w knajpie i kogoś zabrakło, ktoś był dosyć przypadkowo ale było bardzo fajnie a Mikołaj wybawił się za wszystkie czasy ;-)
PIĄTEK, 20 GRUDNIA 2013
przerzuty nowotworowe
straszne słowa...
a jak dotyczą mojej Babci, która mnie w dużej mierze wychowała - to już w ogóle się o tym nie chce myśleć ani pisać....
ale myśli powracają...
i szczególnie męczące są w środku nocy....
a jak dotyczą mojej Babci, która mnie w dużej mierze wychowała - to już w ogóle się o tym nie chce myśleć ani pisać....
ale myśli powracają...
i szczególnie męczące są w środku nocy....
CZWARTEK, 19 GRUDNIA 2013
prezenty
... są skompletowane w 100 %
właściwie to już mam je od dawna a dziś dokupiłem tylko drobiazg, bo prezenty zacząłem już zbierać w październiku gdy pierwszą część prezentu dla Małżonki kupowałem...
foto-książka dla rodziców wyszła świetnie choć teraz gdy mam ją w ręku i wiem jak to cudo wygląda to zrobiłbym pewne korekty ale i tak jak na pierwszy raz jest super :-)
teraz mam plan aby zrobić dla nas taką książkę, od kiedy się z Anią poznaliśmy... tylko jak wybrać najładniejsze zdjęcia z kilku tysięcy fotografii jakich się dorobiliśmy ;-)
poza tym mamy w tym roku zieloną choinkę (ostatnie lata była biała) i powiem szczerze, że jak się nie chce jechać do hipermarketu a chce się kupić sztuczną choinkę na mieście to trzeba się sporo najeździć :-(
właściwie to już mam je od dawna a dziś dokupiłem tylko drobiazg, bo prezenty zacząłem już zbierać w październiku gdy pierwszą część prezentu dla Małżonki kupowałem...
foto-książka dla rodziców wyszła świetnie choć teraz gdy mam ją w ręku i wiem jak to cudo wygląda to zrobiłbym pewne korekty ale i tak jak na pierwszy raz jest super :-)
teraz mam plan aby zrobić dla nas taką książkę, od kiedy się z Anią poznaliśmy... tylko jak wybrać najładniejsze zdjęcia z kilku tysięcy fotografii jakich się dorobiliśmy ;-)
poza tym mamy w tym roku zieloną choinkę (ostatnie lata była biała) i powiem szczerze, że jak się nie chce jechać do hipermarketu a chce się kupić sztuczną choinkę na mieście to trzeba się sporo najeździć :-(
WTOREK, 17 GRUDNIA 2013
5 stów mandatu
taki o to liścik przyszedł do Żony od straży miejskiej :-(
mówi, że jakoby przejeżdżała na tzw pomarańczowym świetle ale skoro zrobiło zdjęcie to chyba jednak na czerwonym jechała :-(
jestem okropnie zły na Małżonkę, bo radar mieści się tuż przy naszym osiedlu i Ania doskonale zna okolicę więc to była głupota, bo pół tysiąca złotych to dla naszej rodziny bardzo duże pieniądze... wywalone w błoto :-(
mówi, że jakoby przejeżdżała na tzw pomarańczowym świetle ale skoro zrobiło zdjęcie to chyba jednak na czerwonym jechała :-(
jestem okropnie zły na Małżonkę, bo radar mieści się tuż przy naszym osiedlu i Ania doskonale zna okolicę więc to była głupota, bo pół tysiąca złotych to dla naszej rodziny bardzo duże pieniądze... wywalone w błoto :-(
PONIEDZIAŁEK, 16 GRUDNIA 2013
theraflu
tak jak wspominałem około piątku zaczęło mnie brać przeziębienie więc standardowo uderzyłem w organizm polopiryną i wapnem ale dołączyłem też w/w lek w podwójnej dawce i w sobotę po katarze nie było śladu :-)
tak więc mam nowy lek godny polecenia..!
choć już nie zamierzam tej zimy chorować ;-)
tak więc mam nowy lek godny polecenia..!
choć już nie zamierzam tej zimy chorować ;-)
NIEDZIELA, 15 GRUDNIA 2013
niedziela
dziś byliśmy umówieni ze znajomymi od rowerów ale tradycyjnie weekend był deszczowy więc rowery musiały zostać w domu a my pojechaliśmy do miasta autokarem...
spacer, piwko w krzakach i spotkanie towarzyskie pokolorowały tą ponurą niedzielę, bo było bardzo sympatycznie i miło :-)
spacer, piwko w krzakach i spotkanie towarzyskie pokolorowały tą ponurą niedzielę, bo było bardzo sympatycznie i miło :-)
SOBOTA, 14 GRUDNIA 2013
sobota
plan był taki, że Żona miała jechać dzisiaj na firmową wigilię a ja byłem zły, bo co jak co ale sobota POWINNA należ do rodziny ale nie powiedziałem nawet słwa, bo myślę sobie - może chce pojechać i poplotkować....?
zaczęło się fajnie, bo tym razem to ja musiałem budzić Synka, że już 9 i że już czas na zabawy i pieszczoty :-)
potem naprawiłem rower i poszedłem do kina, bo uznałem, że i tak nic sensowniejszego nie porobimy, bo Ania od 13 zacznie się szykować ;-(
film "Thor - mroczne królestwo" dosyć durny ale nic lepszego nie było.... fabuła to pomieszanie z poplątaniem, bo nordyccy bogowie, my, złe elfy, coś tam coś tam i wszyscy się nawalają między sobą ;-)
ale film efektowny więc przyjemnie się go oglądało w kinie :-)
natomiast po zakupach i powrocie do domu spotkała mnie wspaniała NIESPODZIANKA, bo Ania oświadczyła że nie jedzie na imprezę a mi spadł kamień z serca, bo tak bardzo nie lubię jak jesteśmy rozdzieleni więcej niż jest to absolutnie konieczne...
otworzyliśmy więc winko, próbujemy obciąć włosy Mikołajowi i zaczynamy gotować solankę, która wygląda na pracochłonną zupę...
Mikołaj oczywiście cały czas dzielnie pomaga we wszystkim co robi tata ;-)
zaczęło się fajnie, bo tym razem to ja musiałem budzić Synka, że już 9 i że już czas na zabawy i pieszczoty :-)
potem naprawiłem rower i poszedłem do kina, bo uznałem, że i tak nic sensowniejszego nie porobimy, bo Ania od 13 zacznie się szykować ;-(
film "Thor - mroczne królestwo" dosyć durny ale nic lepszego nie było.... fabuła to pomieszanie z poplątaniem, bo nordyccy bogowie, my, złe elfy, coś tam coś tam i wszyscy się nawalają między sobą ;-)
ale film efektowny więc przyjemnie się go oglądało w kinie :-)
natomiast po zakupach i powrocie do domu spotkała mnie wspaniała NIESPODZIANKA, bo Ania oświadczyła że nie jedzie na imprezę a mi spadł kamień z serca, bo tak bardzo nie lubię jak jesteśmy rozdzieleni więcej niż jest to absolutnie konieczne...
otworzyliśmy więc winko, próbujemy obciąć włosy Mikołajowi i zaczynamy gotować solankę, która wygląda na pracochłonną zupę...
Mikołaj oczywiście cały czas dzielnie pomaga we wszystkim co robi tata ;-)
PIĄTEK, 13 GRUDNIA 2013
13.12.13
resztki honoru
...zostały uratowane w ostatnim meczu europejskich pucharów ale mała to pociecha...
a ja się zastanawiam co w tej piłce jest? bo ogłosiłem rozbrat z footballem i rzeczywiście dawno nie byłem na stadionie i nie oglądałem kilku ostatnich meczy ale wczoraj gdy przełączyłem telewizor tylko na chwilę aby zobaczyć wynik starcia a że było 1:0 dla nas to tak już przy meczu zostałem;-)
bracia Ukraińcy?
wkurwia mnie takie gadanie w mediach, bo taki dziennikarzyna czy polityk niech sięgnie po elementarną wiedzę historyczną to się dowie, że ci nasi sąsiedzi nigdy nawet się nie zbliżyli do takiego określenia a właściwie to zawsze byli naszymi najgorszymi wrogami...
kiedyś interesowałem się historią, dużo czytałem i przeprowadziłem dużo rozmów ze starszymi ludźmi i zawsze powtarzało się, że przy Ukraińcach to nawet Rosjanie są kulturalną i europejską nacją...
pędząca laska
jadę sobie do pracy za jakąś dziewczyną i tak sobie myślę: "a dogonię ją, bo jak to nie wyprzedzić kobiety a przy okazji zobaczę czy ładna?"
no i goniłem ją kilka kilometrów i nijak nie mogłem doścignąć aż wreszcie na światłach ją dopadłem choć myślałem że wypluję płuca
oceniłem wygląd na - trudno powiedzieć - bo w tych zimowych ciuchach każdy wygląda dziwacznie ale nie miałem siły już na wyprzedzanie i dalej utrzymywałem tylko tempo ale za to wcześniej niż zwykle byłem w robocie ;-)
piątek trzynastego
zaznaczył się tym, że złapałem gumę a nie lubię tego...
musiałem wracać autobusem i stać w korkach a co najgorsze to nie cierpię naprawiania roweru :-(
soljanka
i przez powyższe nie miałem czasu na zakupy i nie będzie tej zupy, którą na dziś zaplanowałem i miałem na nią wielką chęć :-(
mam do tego daja vu związane z tą zupą, bo wydaje mi się, że nigdy jej nie robiłem i jednocześnie coś mi tam gdzieś świta, że tak jakbym robił....? cholera, mam nadzieję, że to nie jest objaw dziur w mózgu ale myślę o tym cały dzień ;-(
łosoś wędzony
przez lata przechodziłem obojętnie obok tego produktu, bo wbiłem sobie do głowy, że jest dla mnie za drogi i tyle...
aż pewnego dnia miałem chęć w sklepie na coś pysznego i kupiłem łososia, zjadłem na bułce z masłem i tak się zachwyciłem ulubionym smakiem sprzed lat, że nie ma teraz zakupów abym obojętnie przeszedł przy lodówkach w sklepie ;-)
sześciodniówka
kolejna mi się właśnie przydarza... a chodzi o nie-picie alkoholu tyle dni z rzędu...
nieźle... tego jeszcze nie było ;-o
piątek, wieczór, Ania pije piwko a ja nic?
katar
coś mnie atakuję i podejrzewam, że jest to tym razem wina roweru a raczej mojego stroju, bo przy temperaturach zerowych jeżdżę w spodniach 3/4
no ale od dwóch tygodni nie mogę znaleźć moich długi spodnich rowerowych więc strugam twardziela na mieście ;-)
...zostały uratowane w ostatnim meczu europejskich pucharów ale mała to pociecha...
a ja się zastanawiam co w tej piłce jest? bo ogłosiłem rozbrat z footballem i rzeczywiście dawno nie byłem na stadionie i nie oglądałem kilku ostatnich meczy ale wczoraj gdy przełączyłem telewizor tylko na chwilę aby zobaczyć wynik starcia a że było 1:0 dla nas to tak już przy meczu zostałem;-)
bracia Ukraińcy?
wkurwia mnie takie gadanie w mediach, bo taki dziennikarzyna czy polityk niech sięgnie po elementarną wiedzę historyczną to się dowie, że ci nasi sąsiedzi nigdy nawet się nie zbliżyli do takiego określenia a właściwie to zawsze byli naszymi najgorszymi wrogami...
kiedyś interesowałem się historią, dużo czytałem i przeprowadziłem dużo rozmów ze starszymi ludźmi i zawsze powtarzało się, że przy Ukraińcach to nawet Rosjanie są kulturalną i europejską nacją...
pędząca laska
jadę sobie do pracy za jakąś dziewczyną i tak sobie myślę: "a dogonię ją, bo jak to nie wyprzedzić kobiety a przy okazji zobaczę czy ładna?"
no i goniłem ją kilka kilometrów i nijak nie mogłem doścignąć aż wreszcie na światłach ją dopadłem choć myślałem że wypluję płuca
oceniłem wygląd na - trudno powiedzieć - bo w tych zimowych ciuchach każdy wygląda dziwacznie ale nie miałem siły już na wyprzedzanie i dalej utrzymywałem tylko tempo ale za to wcześniej niż zwykle byłem w robocie ;-)
piątek trzynastego
zaznaczył się tym, że złapałem gumę a nie lubię tego...
musiałem wracać autobusem i stać w korkach a co najgorsze to nie cierpię naprawiania roweru :-(
soljanka
i przez powyższe nie miałem czasu na zakupy i nie będzie tej zupy, którą na dziś zaplanowałem i miałem na nią wielką chęć :-(
mam do tego daja vu związane z tą zupą, bo wydaje mi się, że nigdy jej nie robiłem i jednocześnie coś mi tam gdzieś świta, że tak jakbym robił....? cholera, mam nadzieję, że to nie jest objaw dziur w mózgu ale myślę o tym cały dzień ;-(
łosoś wędzony
przez lata przechodziłem obojętnie obok tego produktu, bo wbiłem sobie do głowy, że jest dla mnie za drogi i tyle...
aż pewnego dnia miałem chęć w sklepie na coś pysznego i kupiłem łososia, zjadłem na bułce z masłem i tak się zachwyciłem ulubionym smakiem sprzed lat, że nie ma teraz zakupów abym obojętnie przeszedł przy lodówkach w sklepie ;-)
sześciodniówka
kolejna mi się właśnie przydarza... a chodzi o nie-picie alkoholu tyle dni z rzędu...
nieźle... tego jeszcze nie było ;-o
piątek, wieczór, Ania pije piwko a ja nic?
katar
coś mnie atakuję i podejrzewam, że jest to tym razem wina roweru a raczej mojego stroju, bo przy temperaturach zerowych jeżdżę w spodniach 3/4
no ale od dwóch tygodni nie mogę znaleźć moich długi spodnich rowerowych więc strugam twardziela na mieście ;-)
CZWARTEK, 12 GRUDNIA 2013
spanie Mikołaja
czasem zdarza się, że gdy popołudniu wracam do domu mój Synek śpi i od razu się cieszę na myśl, że mam trochę czasu wyłącznie dla siebie...
no i coś tam oglądam, czytam, piszę ale po dwóch kwadransach jest mi już nieprzyjemnie, bo jakoś tak zbyt cicho, nie ma Komu gaworzyć i rozrabiać, nie ma Kogo karmić i przewijać a co najgorsze nie ma się z Kim bawić i do Kogo gadać :-(
poza tym od kilku dni Mikołaj nie daje się wyrzucić z naszego łóżka...
Syn zasypia zawsze w naszym łóżku, czasem nawet później niż my (!) ale do tej pory przeważnie udawało się nam przenosić Go do siebie... teraz śpi czujnie jak fretka i robi awantury na próby przenosin i w rezultacie śpi z nami całą noc...
z jednej strony to lubię mieć to małe ciałko przy sobie, czuć jego ciepło i nocne przytulania ale z drugiej to czuję się jak sardynka... nie wspominając o tym, że zdarza się, że Bąbel kopnie, walnie rączką lub rzuci się na nas przez sen... tak więc lekko nie jest ;-(
no i coś tam oglądam, czytam, piszę ale po dwóch kwadransach jest mi już nieprzyjemnie, bo jakoś tak zbyt cicho, nie ma Komu gaworzyć i rozrabiać, nie ma Kogo karmić i przewijać a co najgorsze nie ma się z Kim bawić i do Kogo gadać :-(
poza tym od kilku dni Mikołaj nie daje się wyrzucić z naszego łóżka...
Syn zasypia zawsze w naszym łóżku, czasem nawet później niż my (!) ale do tej pory przeważnie udawało się nam przenosić Go do siebie... teraz śpi czujnie jak fretka i robi awantury na próby przenosin i w rezultacie śpi z nami całą noc...
z jednej strony to lubię mieć to małe ciałko przy sobie, czuć jego ciepło i nocne przytulania ale z drugiej to czuję się jak sardynka... nie wspominając o tym, że zdarza się, że Bąbel kopnie, walnie rączką lub rzuci się na nas przez sen... tak więc lekko nie jest ;-(
ŚRODA, 11 GRUDNIA 2013
11.12.13
dzisiaj głównym zadaniem po pracy było zawiezienie Babci samochodem do restauracji gdzie miała zamówić sale i dania albowiem moi Rodzice fundują uroczysty obiad w styczniu z okazji 85 lecia Nestora rodu :-)
zrobiliśmy co trzeba i byłoby fajnie gdyby nie jebane korki...
dom - babciny dom - restauracja - babciny dom - dom, jakieś 20 kilometrów, których przejechanie zajęło trzy godziny :-(
z zazdrością patrzyłem jak rowerki śmigały sobie w korku...
w nagrodę kupiłem sobie nowe lampki do roweru :-(
zrobiliśmy co trzeba i byłoby fajnie gdyby nie jebane korki...
dom - babciny dom - restauracja - babciny dom - dom, jakieś 20 kilometrów, których przejechanie zajęło trzy godziny :-(
z zazdrością patrzyłem jak rowerki śmigały sobie w korku...
w nagrodę kupiłem sobie nowe lampki do roweru :-(






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz