sobota, 8 sierpnia 2026

basen

zabrałem dziś Chłopców na podwarszawski basen w lesie i było cudownie, bo było mało ludzi a to nam wystarcza do fantastycznych zabaw w wodzie ale też zwykłego wypoczywania na makaronach, jak wróciliśmy z tradycyjnego jajka na twardo i czytania było gorzej, bo przyjechała wycieczka zza wschodniej granicy i młodzież wygłupiała się w wodzie zagarniając całą przestrzeń więc musiałem pilnować aby ktoś nie wskoczył na moich nurkujących Synów a jak uznałem, że jest już niebezpiecznie to wylazłem z basenu aby ratownik ich uspokoił, bo zawsze ostro reagują jak ktoś skacze z brzegu basenu do wody ale nawet zbytnio nie zdenerwowałem się sytuacją, bo powsiński Park Kultury jak i całe Kabaty mają (że tak nowocześnie się wyrażę) wspaniały vibe, przenika całe ciało i łagodzi myśli, zaniedbałem ostatnio to miejsce (bo Trzaskowski wybudował tramwaj na Wilanów więc nie może być autobusu z centrum do Powsina) ale muszę to naprawić a dziś miałem beautiful day!




piątek, 7 sierpnia 2026

środa, 5 sierpnia 2026

chillout

dziś pojechaliśmy na dziką plażę na Jeziorze Chańcza, którą odkryłem pływając na supie i było naprawdę fajnie, bo był normalny piasek i żałowałem, że nie mam łopaty aby budować zamek, było ostre zejście na głębokie wody a to lubię i las, który dawał upragniony cień, popływaliśmy wpław i na desce i wróciliśmy do naszego domku uprawiać chillout, który praktykujemy od kilku dni, bo miejsce temu sprzyja, w okolicy mało atrakcji, pogoda upalna więc czytamy (co nie udawało nam się w Pieninach) kąpiemy się w jacuzzi, palimy ognisko i relaksujemy się.




wtorek, 4 sierpnia 2026

plaża

dziś pojechaliśmy wykąpać się na główną plażę zalewu i z daleka wygląda imponująco, jest szeroka i duża, gorzej sytuacja wygląda jak się wejdzie do wody, bo podśmiarduje bagnem i jest mnóstwo muszelek, kamieni i żwiru w piasku tak że obaj Synowie lekko się skaleczyli gdy rzucaliśmy piłką w wodzie, dobrze, że był otwarty bar przy plaży, bo poczuliśmy trochę wakacyjnego klimatu.



poniedziałek, 3 sierpnia 2026

w lesie

domek jest luksusowy ale nie ma werandy co dla mnie jest sporym minusem, działka jest fajna, są hamaki, huśtawki, miejsce na ognisko, grill, trampolina i najfajniejsze z wszystkiego  - jacuzzi, wprawdzie ta przyjemność jest dodatkowo płatna ale wykupiliśmy ją, bo okolica jest słaba, do jeziora jest na tyle daleko, że trzeba podjechać autem a nasza strona Zalewu Chańcza jest syfiasta i nie da się w niej wykąpać a samo wodowanie supa jest nieprzyjemne, bo śmierdzi bagnem i woda jest obrzydliwa ale ja i Miko popływaliśmy na desce i jak dotarłem na desce na drugą część jeziora jest trochę lepiej tak, że nawet udało mi się wykąpać, poza tym byliśmy na zakupach, drugi dzień palimy ognisko, na którym pieczemy obiady, wypoczywamy i siedzimy w jazuzzerii a ja nie wiedziałem, że to jest taka wielka przyjemność, ja i Niko jesteśmy zachwyceni!





niedziela, 2 sierpnia 2026

upały

dwa ostatnie dni nad Jeziorem Czorsztyńskim były słabo wykorzystane, bo było naprawdę gorąco, w piątek górska ekipa poszła na Trzy Korony a ja z Niko chillowaliśmy w wodzie lub barze, w sobotę odkryliśmy zapomniany przez Boga i ludzi wyciąg krzesełkowy na górę, z której zeszliśmy malowniczym kanionem, potem kąpiel w jeziorze i knajpa... dziś chłodno i z żalem opuściliśmy Pieniny i zameldowaliśmy się w jedynym wolnym miejscu jakie znaleźliśmy po drodze do Warszawy a są to domki nad Jeziorem Chańcza, Dzieci marudzą na słaby net, Mały źle się czuje i po drodze zaliczaliśmy postoje i aptekę a teraz leży więc się martwię, no ale co zrobić, leki podałem i idę z Miko na rekonesans po okolicy a poza tym jesteśmy miło zaskoczeni jaki dostaliśmy podarunek na przywitanie w kwaterze ale nie wiem co tutaj będziemy robić, bo znowu idą upały.


sobota, 1 sierpnia 2026

'44 PAMIĘTAMY

niestety kolejny rok poza Stolicą ale puściłem syrenę z telefonu i rodzinnie pomodliliśmy się za ofiary Powstania, CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!

piątek, 31 lipca 2026

czwartek, 30 lipca 2026

nad wodą

dziś zostałem z Małym a reszta ekipy (jest jeszcze z nami brat Małżonki ale na szczęście mieszka w innej kwaterze) poszła na szlak górski, my z Niko nie nadajemy się na piesze wędrówki po górach więc siedzieliśmy cały dzień w wodzie lub pływaliśmy na desce (Jezioro Czorsztyńskie bardziej podoba mi się od Zalewu Solińskiego co byliśmy dwa lata temu) a wieczorem już wszyscy razem udaliśmy się na spacer i na kolację do restauracji.





środa, 29 lipca 2026

spływ Dunajcem

dzisiejszą atrakcją był spływ z flisakami, byłem na nim w dzieciństwie z Babcią i chciałem pokazać Synom i było bardzo fajnie choć wspomnienie z przeszłości jest bardziej ekscytujące niż dorosła rzeczywistość, która zresztą okazała się dramatyczna gdy doszło do powrotu: otóż, kupiliśmy bilety na powrót busem do miejsca startu spływu gdzie zostało auto, idziemy na parking a tam tłum ludzi, do dwóch samochodów nie dostaliśmy się, godzina 18, Chłopcy i my bez obiadu a do kwatery daleko, nerwy osiągnęły poziom maksimum gdy minął kwadrans, tłum ludzi gęstniał a kolejne busy nie przyjeżdżały więc na następny rzuciłem się jak jastrząb ale jeśli sprawa dotyczy moich Dzieci przestawiam się w jakiś inny tryb działania i przestaję być uprzejmy a tym razem to musiałem nawet lekko odpychać tłum, który nacierał na Synków jak staliśmy przy drzwiach busa.

ps: odjeżdżając zostawiliśmy na przystanku ponad 60 osób więc odczuliśmy wielką ulgę, że jedziemy ale co się wszyscy nadenerwowaliśmy to nasze i pewnie na co dzień wygląda lepiej ten cały transport, bo dziś był wypadek po drodze ale i tak nie polecam tego rozwiązania logistycznego.




wtorek, 28 lipca 2026

zwiedzanie

dziś zrobiliśmy wycieczkę samochodową i zobaczyliśmy Czerwony Klasztor na Słowacji i Zamek w Czorsztynie, fajnie, że młodszy Syn był pierwszy raz w życiu za granicą a ja kupiłem sobie dużo pamiątek ale osobiście wolałbym pływać na supie po jeziorze niż zwiedzać, bo klasztor to nic specjalnego a ruiny zamku jak to ruiny, jak się już jedne w życiu widziało to można sobie resztę odpuścić ale rano było 14 stopni więc postanowiłem zrezygnować z wodnych aktywności... przyjemnie za to było pójść na wieczorny spacer na kolację do restauracji.





poniedziałek, 27 lipca 2026

Czorsztyn

ponieważ Starszak i Małżonka nie chcieli jechać w tym roku na urlop nad morze zdecydowaliśmy się na Pieniny, bo jest tu Jezioro Czorsztyńskie, które zaiste wygląda imponująco... mieszkamy w fajnym domku, niedaleko od wody i mamy ładne widoki ale dzisiejszy dzień był leniwy, deszczowe chmury krążyły od rana więc tylko byliśmy się wykąpać, potem pojechaliśmy na zakupy a na koniec dnia zaliczyliśmy spacer i kolację w tawernie.





niedziela, 26 lipca 2026

podróż

udało nam się dotrzeć do Czorsztyna ale padam na twarz ze zmęczenia, głównie psychicznego, bo wczoraj po awanturze Żony, moja Mama wylała na mnie żale o tym jakim byłem beznadziejnym nastolatkiem i jak to zmarnowałem jej pół życia ale nawet nie dyskutowałem zostawiając dla siebie mój punkt widzenia.... a dziś ruszyliśmy w trasę a w aucie coś zaczęło stukać i pukać i nawet się zatrzymaliśmy i otworzyliśmy maskę ale to równie dobrze moglibyśmy popatrzeć na silnik statku kosmicznego, cóż było robić, włączyłem głośniej muzykę i pojechaliśmy dalej ale 500 kilometrów kierowałem samochodem z duszą na ramieniu choć sama podróż była znośna pod względem ruchu i szybkości jazdy.

sobota, 25 lipca 2026

początek urlopu

zaczął się wyjazdem na działkę, niestety w podróży Małżonka postanowiła wyzwać mnie od najgorszych, bo powiedziałem, że jutro będę kierował autem w podróży w Pieniny i trochę urlopowy entuzjazm mi opadł wysłuchawszy tyrady o tym jakim jestem śmieciem a potem jeszcze bardziej gdy zrobiła awanturę przy rodzinnej kolacji więc Rodzice wkurzeni a mi jest strasznie przykro... no ale zobaczyłem moje ukochane, dziecięce mordki, przytuliłem Synów i jest mi lepiej, bo stęskniłem się za Chłopcami okrutnie, niestety teraz kolejne zadanie przede mną, bo czekam na walizki i plecaki z komputerami a potem spróbuję upchnąć resztę do bagażnika, obstawiam, że wszystko nie wejdzie.

piątek, 24 lipca 2026

czereśnie

kocham czereśnie choć nie powinienem ich jeść ze względu na problemy z cukrem ale Biedronka sprzedaje je w tym roku po 12 złotych za kilogram więc zwyczajnie nie mogę się powstrzymać i codziennie się nimi zajadam w rezultacie czego nie wyszczuplałem przed urlopem tak jakbym chciał.