ŚRODA, 18 WRZEŚNIA 2013
schudłem :-)
atakująca jesień zmusiła mnie do założenia dziś długich jeansów i tak jakoś luźno na mnie leżą więc narcystycznie pooglądałem się w witrynach sklepowych... no i stwierdzam bez fałszywej skromności, że całkiem przystojnie wyglądam ;-)
wprawdzie do szczupłości to mi jeszcze brakuje ale i tak się cieszę, że lepiej wyglądam po wakacjach...
chciałoby się jeszcze trochę schudnąć ale patrząc realnie na porę roku to trzeba będzie przez jesień i zimę walczyć o to by nie zwiększyć obecnego stanu posiadania ;-)
wprawdzie do szczupłości to mi jeszcze brakuje ale i tak się cieszę, że lepiej wyglądam po wakacjach...
chciałoby się jeszcze trochę schudnąć ale patrząc realnie na porę roku to trzeba będzie przez jesień i zimę walczyć o to by nie zwiększyć obecnego stanu posiadania ;-)
WTOREK, 17 WRZEŚNIA 2013
przeziębienie
jeszcze nie przyszła prawdziwa jesień a mnie już dopadła choroba :-(
ledwo przetrwałem ciężki dzień w tyrce i łóżko jawi się niczym oaza szczęścia ale jak na razie nic z tego, bo do 20 muszę zajmować się Syncią....
dobrze, że Bąbel jest zasadniczo grzecznym dzieckiem więc damy radę a ja tymczasem biorę hurtowo leki aby nie wpuść grypy i modlę się aby Mikołaj nie zaraził się ode mnie :-(
oj szybko i gwałtowanie przyszła ta głupia a tak liczyłem na ładny wrzesień po zimie trwającej do połowy kwietnia...
nie ma sprawiedliwości na tym świecie :-(
ledwo przetrwałem ciężki dzień w tyrce i łóżko jawi się niczym oaza szczęścia ale jak na razie nic z tego, bo do 20 muszę zajmować się Syncią....
dobrze, że Bąbel jest zasadniczo grzecznym dzieckiem więc damy radę a ja tymczasem biorę hurtowo leki aby nie wpuść grypy i modlę się aby Mikołaj nie zaraził się ode mnie :-(
oj szybko i gwałtowanie przyszła ta głupia a tak liczyłem na ładny wrzesień po zimie trwającej do połowy kwietnia...
nie ma sprawiedliwości na tym świecie :-(
PONIEDZIAŁEK, 16 WRZEŚNIA 2013
lato z radiem
... zwykle kończyło się 31 sierpnia co uważałem za jawną niesprawiedliwość, bo przecież kalendarzowe lato trwa nadal....
w tym roku wciąż nadaje i to jest fajne ;-)
szkoda tylko, że pogoda nie dostosowała się do tego letniego trendu i od tygodnia straszy zimnem, deszczem i jesienią :-(
w tym roku wciąż nadaje i to jest fajne ;-)
szkoda tylko, że pogoda nie dostosowała się do tego letniego trendu i od tygodnia straszy zimnem, deszczem i jesienią :-(
NIEDZIELA, 15 WRZEŚNIA 2013
kino
deszczowa pogoda i śpiąca w dzień rodzina skłoniły mnie do wypadu do kina...
film "Elizjum" był całkiem fajny choć nie rzucił na kolana ale najważniejsze, że była to konwencja science fiction więc obejrzenie go w kinie było jak najbardziej wskazane, bo były efekty i strzelaniny a poza tym ja zawsze lubiłem fantastykę :-)
nie lubię tylko chodzić sam do kina...
ale lubię chodzić w środku dnia gdy na sali jest bardzo mało ludzi...
film "Elizjum" był całkiem fajny choć nie rzucił na kolana ale najważniejsze, że była to konwencja science fiction więc obejrzenie go w kinie było jak najbardziej wskazane, bo były efekty i strzelaniny a poza tym ja zawsze lubiłem fantastykę :-)
nie lubię tylko chodzić sam do kina...
ale lubię chodzić w środku dnia gdy na sali jest bardzo mało ludzi...
PIĄTEK, 13 WRZEŚNIA 2013
czekanie
zwykle jestem w domu przed Żoną więc prawie codziennie muszę z niecierpliwością czekać na Ukochaną...
pół biedy jak Ania pracuje na pierwszą zmianę, bo wtedy jest dosyć szybko ale często wraca wieczorem do domu a my z Mikołajem bardzo tęsknimy :-(
lubię być sam z Synem, bo jest zawsze bardzo grzeczny i kochany a ja mogę się nim samotnie nacieszyć ale jeszcze bardziej lubię jak jesteśmy wszyscy RAZEM...
no i za każdym razem wciąż i wciąż okropnie się denerwuję aby nic się nie stało, bo Ania jeździ do pracy autem...
szczególnie tak jak dzisiaj gdy jest piątek trzynastego i leje deszcz :-(
tak więc aby nie poddawać się nerwom oglądam z Bąblem bajki i jednocześnie gotuję zupę meksykańską swojego pomysłu aby Ukochana miała ciepłą strawę jak wróci :-)
"...Miłość nie drży na widok miecza
jest kruchym ciastem powietrza
którym zachłystuję się codziennie
ta cholerna niepewność
kiedy znowu wreszcie staniesz w drzwiach
i to czy zobaczę cię na pewno
kiedy znowu wreszcie staniesz w drzwiach..."
pół biedy jak Ania pracuje na pierwszą zmianę, bo wtedy jest dosyć szybko ale często wraca wieczorem do domu a my z Mikołajem bardzo tęsknimy :-(
lubię być sam z Synem, bo jest zawsze bardzo grzeczny i kochany a ja mogę się nim samotnie nacieszyć ale jeszcze bardziej lubię jak jesteśmy wszyscy RAZEM...
no i za każdym razem wciąż i wciąż okropnie się denerwuję aby nic się nie stało, bo Ania jeździ do pracy autem...
szczególnie tak jak dzisiaj gdy jest piątek trzynastego i leje deszcz :-(
tak więc aby nie poddawać się nerwom oglądam z Bąblem bajki i jednocześnie gotuję zupę meksykańską swojego pomysłu aby Ukochana miała ciepłą strawę jak wróci :-)
"...Miłość nie drży na widok miecza
jest kruchym ciastem powietrza
którym zachłystuję się codziennie
ta cholerna niepewność
kiedy znowu wreszcie staniesz w drzwiach
i to czy zobaczę cię na pewno
kiedy znowu wreszcie staniesz w drzwiach..."
CZWARTEK, 12 WRZEŚNIA 2013
telefon od Miko
oto zdarzyło się, że Syn odblokował telefon Żony i zadzwonił do mnie :-)
choć ja jak mam takie czynności podjąć w smartfonie Ani to stanowi dla mnie spory problem :-(
zadzwonił, posapał, pogaworzył po swojemu a następnie oddał telefon mamie a ja byłem szczęśliwy :-)
wiem, że to fuks, przypadek i tak dalej ale i tak byłem wzruszony a po powrocie do domu tak całowałem i tuliłem Syncię, że musiał przed tatą uciekać ;-)
choć ja jak mam takie czynności podjąć w smartfonie Ani to stanowi dla mnie spory problem :-(
zadzwonił, posapał, pogaworzył po swojemu a następnie oddał telefon mamie a ja byłem szczęśliwy :-)
wiem, że to fuks, przypadek i tak dalej ale i tak byłem wzruszony a po powrocie do domu tak całowałem i tuliłem Syncię, że musiał przed tatą uciekać ;-)
ŚRODA, 11 WRZEŚNIA 2013
zderzenie
jadę sobie spokojnie przez centrum a wtem jakiś wieśniacki autobus spycha mnie z bus-pasa...
wiem, że cykliście nie wolno w moim mieście jeździć tym pasem ale mam to w dupie, bo taki zakaz to dla mnie śmiertelne niebezpieczeństwo - jeśli miałbym go przestrzegać...
tak czy siak jadę wyjaśnić pewne kwestie z tym burakiem od autobusu, doganiam i skręcam za nim a tu nagle w tej samej chwili jakiś debil na rowerze wyprzedza mnie z prawej strony...
zderzyliśmy się i mimo tego, że nawet się nie przewróciliśmy to koleś całkiem zniszczył mi przednie koło :-(
konkluzje są następujące:
wiem, że cykliście nie wolno w moim mieście jeździć tym pasem ale mam to w dupie, bo taki zakaz to dla mnie śmiertelne niebezpieczeństwo - jeśli miałbym go przestrzegać...
tak czy siak jadę wyjaśnić pewne kwestie z tym burakiem od autobusu, doganiam i skręcam za nim a tu nagle w tej samej chwili jakiś debil na rowerze wyprzedza mnie z prawej strony...
zderzyliśmy się i mimo tego, że nawet się nie przewróciliśmy to koleś całkiem zniszczył mi przednie koło :-(
konkluzje są następujące:
- dobrze, że nic się nie stało i że żaden samochód na nas nie wjechał, bo ruch u nas w centrum spory...
- muszę chyba trochę utemperować mój wojowniczy stosunek do kierowców...
- trochę jestem zły, bo nowe koło kosztuje a teraz nagłe wydatki są mi jak najmniej potrzebne :-(
- ale z drugiej strony jak to koło tak się powyginało to chyba było już mocno nadwyrężone i lepiej, że w ten sposób się zepsuło niżbym miał wówczas jechać z Syncią...
WTOREK, 10 WRZEŚNIA 2013
grzyby
przywieźliśmy dużo grzybów znad jezior ale niestety wszystkie kupione albowiem ja nie umiem i nie lubię zbierać a jeśli nawet Ania lubi to i tak nie było czasu na takie sprawy, bo rower jest ważniejszy ;-)
niemniej ja zrobiłem moją specjalność czyli grzyby duszone, które wyszły pysznie a Małżonka grzyby zamarynowała i ślicznie wyglądają te słoiki, że aż chciałoby się je od razu spróbować więc musiałem je schować głęboko do szafy aby nie kusiły....
a w domu nam tak ślicznie pachnie :-)
niemniej ja zrobiłem moją specjalność czyli grzyby duszone, które wyszły pysznie a Małżonka grzyby zamarynowała i ślicznie wyglądają te słoiki, że aż chciałoby się je od razu spróbować więc musiałem je schować głęboko do szafy aby nie kusiły....
a w domu nam tak ślicznie pachnie :-)
PONIEDZIAŁEK, 09 WRZEŚNIA 2013
NIEDZIELA, 08 WRZEŚNIA 2013
sobota & niedziela
w sobotę Dziadkowie przejeli Bąbla a my pojechaliśmy na wycieczkę rowerową (52 kilometry)...
potem winko nad rzeką, kąpiel w jeziorze i kolacja, na którą wpadła dalsza rodzina....
w niedziele pojechaliśmy z Rodzicami na jarmark a potem już tylko obiad i przykra podróż do domu...
ale ogólnie jestem bardzo zadowolony z weekendu albowiem udało nam się złapać jeszcze trochę lata :-)
potem winko nad rzeką, kąpiel w jeziorze i kolacja, na którą wpadła dalsza rodzina....
w niedziele pojechaliśmy z Rodzicami na jarmark a potem już tylko obiad i przykra podróż do domu...
ale ogólnie jestem bardzo zadowolony z weekendu albowiem udało nam się złapać jeszcze trochę lata :-)
PIĄTEK, 06 WRZEŚNIA 2013
piątek
podróż
wczorajsza jazda była bezproblemowa choć muszę nadmienić, że strasznie mnie wkurwiają niektórzy kierowcy...
na przykład... jadę lewym pasem, bo wyprzedzam inne auta i jadę 130 na godzinę czyli max co wyciągnę ze Skody z rowerami na pace ale oczywiście jakiś chuj jedzie tuż za mną i błyska długimi, bo on musi jechać 180 km/h...
w mieście takie sprawy można czasem rozwiązać ale na autostradzie nie mam możliwości walniecia go tępym narzędziem w jego tępy łeb :-(
7.30
normalnie jak w zegarku codziennie o tej godzinie budzi się Syncia...
trochę marudzę, że mógłby w weekend dłużej pospać ale i tak się cieszę, że nie jest to 6 rano a poza tym jak nam się bardzo nie chce wstawać, to można jeszcze trochę podrzemać włączając Mikołajowi bajki...
wycieczka
udało nam się zaliczyć dzisiaj bardzo udaną wycieczkę (64 kilometry)
zaatakowaliśmy Płock, na który mieliśmy już chęć podczas urlopu ale wtedy było za gorąco a dzisiaj wyeksplorowaliśmy go dokładnie i muszę przyznać, że to bardzo ładne miasto teraz a do tego dosyć przyjazne cyklistom...
Bąbel był bardzo grzeczny i świetnie się bawił w fontannach lub goniąc gołębie ;-)
Płock
dopóki nie poznałem Ani to miasto boleśnie kojarzyło mi się z moją pierwszą miłością albowiem niejaka Joanna właśnie stamtąd pochodziła i na samo słowo "Płock" moje serce przyśpieszało rytm a w duszy bolało...
a teraz po prostu lubię Płock, bo byłem tam z Anią już kilkanaście razy i zawsze były to miłe wypady :-)
kąpiel
po wycieczce daliśmy radę wejść z Żoną do jeziora i popływać :-)
woda rześka - mówiąc oględnie ale jestem bardzo zadowolony jak udaje mi sie jeszcze wykąpać się we wrześniu...
Reprezentacja
dzisiaj gra w (przegranych już - moim zdaniem) eliminacjach Mistrzostw Świata i nie wiem kogo to obchodzi?
bo na pewno nie mnie...!
karty
bo w piątkowy wieczór fajniej pograć w Tysiąca z Ojcem i Żoną :-)
niestety ku mojemu zaskoczeniu tym razem nie wygrałem?
wczorajsza jazda była bezproblemowa choć muszę nadmienić, że strasznie mnie wkurwiają niektórzy kierowcy...
na przykład... jadę lewym pasem, bo wyprzedzam inne auta i jadę 130 na godzinę czyli max co wyciągnę ze Skody z rowerami na pace ale oczywiście jakiś chuj jedzie tuż za mną i błyska długimi, bo on musi jechać 180 km/h...
w mieście takie sprawy można czasem rozwiązać ale na autostradzie nie mam możliwości walniecia go tępym narzędziem w jego tępy łeb :-(
7.30
normalnie jak w zegarku codziennie o tej godzinie budzi się Syncia...
trochę marudzę, że mógłby w weekend dłużej pospać ale i tak się cieszę, że nie jest to 6 rano a poza tym jak nam się bardzo nie chce wstawać, to można jeszcze trochę podrzemać włączając Mikołajowi bajki...
wycieczka
udało nam się zaliczyć dzisiaj bardzo udaną wycieczkę (64 kilometry)
zaatakowaliśmy Płock, na który mieliśmy już chęć podczas urlopu ale wtedy było za gorąco a dzisiaj wyeksplorowaliśmy go dokładnie i muszę przyznać, że to bardzo ładne miasto teraz a do tego dosyć przyjazne cyklistom...
Bąbel był bardzo grzeczny i świetnie się bawił w fontannach lub goniąc gołębie ;-)
Płock
dopóki nie poznałem Ani to miasto boleśnie kojarzyło mi się z moją pierwszą miłością albowiem niejaka Joanna właśnie stamtąd pochodziła i na samo słowo "Płock" moje serce przyśpieszało rytm a w duszy bolało...
a teraz po prostu lubię Płock, bo byłem tam z Anią już kilkanaście razy i zawsze były to miłe wypady :-)
kąpiel
po wycieczce daliśmy radę wejść z Żoną do jeziora i popływać :-)
woda rześka - mówiąc oględnie ale jestem bardzo zadowolony jak udaje mi sie jeszcze wykąpać się we wrześniu...
Reprezentacja
dzisiaj gra w (przegranych już - moim zdaniem) eliminacjach Mistrzostw Świata i nie wiem kogo to obchodzi?
bo na pewno nie mnie...!
karty
bo w piątkowy wieczór fajniej pograć w Tysiąca z Ojcem i Żoną :-)
niestety ku mojemu zaskoczeniu tym razem nie wygrałem?
CZWARTEK, 05 WRZEŚNIA 2013
dylemat
jedziemy dziś nad jeziora na lekko przedłużony weekend i zastanawiam się czy zabierać rowery?
z jednej strony to już ostatnia szansa na wyjazd z nimi w tym roku...
a z drugiej tyle pakowania na dwa dni to aż się nie chce o tym myśleć a co tu mówić o samym pakowaniu...
z trzeciej to w te ostatnie dni lata nie mam chęci gdzieś gnać na wycieczkę ale po prostu siedzieć i melancholijnie patrzeć na jezioro i nostalgicznie rozmyślać o upływającym czasie...
co w rzeczywistości będzie polegało na bieganiu za Mikołajem, bo znając Bąbla w mig znajdzie kilka rzeczy, którymi można zrobić sobie krzywdę i będzie do tego dążył z uporem godnym lepszej sprawy ;-)
to już grzeczniej będzie na rowerowym foteliku....
sam nie wiem...?
z jednej strony to już ostatnia szansa na wyjazd z nimi w tym roku...
a z drugiej tyle pakowania na dwa dni to aż się nie chce o tym myśleć a co tu mówić o samym pakowaniu...
z trzeciej to w te ostatnie dni lata nie mam chęci gdzieś gnać na wycieczkę ale po prostu siedzieć i melancholijnie patrzeć na jezioro i nostalgicznie rozmyślać o upływającym czasie...
co w rzeczywistości będzie polegało na bieganiu za Mikołajem, bo znając Bąbla w mig znajdzie kilka rzeczy, którymi można zrobić sobie krzywdę i będzie do tego dążył z uporem godnym lepszej sprawy ;-)
to już grzeczniej będzie na rowerowym foteliku....
sam nie wiem...?
ŚRODA, 04 WRZEŚNIA 2013
konto bankowe
zwlekałem tak długo jak to tylko było możliwe aby nie oglądać stanu finansów po wakacjach ale w końcu nadeszła to stresująca chwila...
no i załamka...
debet :-(
no i załamka...
debet :-(
WTOREK, 03 WRZEŚNIA 2013
uuuu
jadę sobie do pracy na rowerze, wjeżdżam pod górkę i patrzę, że jedzie za mną jakaś panna...
tak więc nie zmieniam przełożeń na lżejsze jak to robię codziennie i twardo jadę do góry aby nie okazać się leszczem ;-)
no i co...?
laska stanęła na pedałach i mnie wyprzedziła...
i to na rowerze miejskim :-(
następny razem muszę dać z siebie więcej ;-)
tak więc nie zmieniam przełożeń na lżejsze jak to robię codziennie i twardo jadę do góry aby nie okazać się leszczem ;-)
no i co...?
laska stanęła na pedałach i mnie wyprzedziła...
i to na rowerze miejskim :-(
następny razem muszę dać z siebie więcej ;-)
PONIEDZIAŁEK, 02 WRZEŚNIA 2013
weekend
w sobotę miała być wycieczka rowerowa ale pojechaliśmy na grilla do rodziny Ani i był to bardzo dobry wybór albowiem po piątkowej imprezie siły były wątłe a i tak zaliczyliśmy plener w ostatni dzień sierpnia, który jeszcze był ładny...
było bardzo przyjemnie, sympatyczne rozmowy, wódka i dobre jedzenie a najważniejsze, że Mikołaj się świetnie bawił, bo były tam inne dzieci...
w niedziele od rana padało więc zrobiłem tylko jajecznicę na kurkach i drzemaliśmy a z łóżka wyszliśmy o 15 ;-)
na szczęście później zmobilizowaliśmy się aby wyjść na rower (26 km) i to nam uratowało niedzielę, bo każda przejażdżka rowerowa jest bezcenna :-)
na koniec dnia pyszny kilku-składnikowy obiad i kabarety....
było bardzo przyjemnie, sympatyczne rozmowy, wódka i dobre jedzenie a najważniejsze, że Mikołaj się świetnie bawił, bo były tam inne dzieci...
w niedziele od rana padało więc zrobiłem tylko jajecznicę na kurkach i drzemaliśmy a z łóżka wyszliśmy o 15 ;-)
na szczęście później zmobilizowaliśmy się aby wyjść na rower (26 km) i to nam uratowało niedzielę, bo każda przejażdżka rowerowa jest bezcenna :-)
na koniec dnia pyszny kilku-składnikowy obiad i kabarety....
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz