CZWARTEK, 06 CZERWCA 2013
ŚRODA, 05 CZERWCA 2013
brak humoru
.. dokucza mi od paru dni...
po pierwsze to moje zęby, o które nie dbałem kilkanaście lat więc teraz wstydzę się iść do dentysty, bo obawiam się, że tą moją szczękę trzeba będzie całkowicie rekonstruować, bo tyle lat mnie nic nie bolało więc nic tam już nie zostało :-(
po drugie ta pogoda jest taka straszna, że melancholia mnie atakuje i myśli w stylu kryzysu wieku średniego nie dają spokoju :-(
i dzisiaj też chciałem się wyrwać z domu i przygotowałem siebie i Synka na spacer ale kurwa znowu pada deszcz...
leje tak naprawdę jak z cebra więc nic innego nie pozostaje jak chwycić się za alkohol, na który wcale nie mam chęci ale już nie mam pomysłu jak poprawić sobie samopoczucie :-(
po pierwsze to moje zęby, o które nie dbałem kilkanaście lat więc teraz wstydzę się iść do dentysty, bo obawiam się, że tą moją szczękę trzeba będzie całkowicie rekonstruować, bo tyle lat mnie nic nie bolało więc nic tam już nie zostało :-(
po drugie ta pogoda jest taka straszna, że melancholia mnie atakuje i myśli w stylu kryzysu wieku średniego nie dają spokoju :-(
i dzisiaj też chciałem się wyrwać z domu i przygotowałem siebie i Synka na spacer ale kurwa znowu pada deszcz...
leje tak naprawdę jak z cebra więc nic innego nie pozostaje jak chwycić się za alkohol, na który wcale nie mam chęci ale już nie mam pomysłu jak poprawić sobie samopoczucie :-(
WTOREK, 04 CZERWCA 2013
CHOLERA JASNA
wybrałem się dziś z Bąblem na rower i tak...
najpierw godzinę się szykowaliśmy, potem półgodziny siedzieliśmy pod klatką czekając na przejście deszczu...
w końcu pojechaliśmy ale po dwóch kwadransach złapała nas taka ulewa, że od razu nas przemoczyła więc pędziliśmy do domu w strugach deszczu, zalanymi ulicami w strachu, bo wody było tyle, że o wywrotkę nie trudno...
myślałem tylko o Synku i w ten sposób zalałem sobie ulubionego grajka mp3 na co jestem wściekły, bo mobilna muzyka w dobrej jakości to dla mnie priorytet a teraz znowu muszę szukać nowego sprzętu, wydawać pieniądze, których mamy mało, eh... no i zalany Iriver nawet dwóch lat nie dosłużył :-(
no ale przynajmniej aparat i telefon ocalały a poza tym muszę pochwalić Mikołaja, bo przestraszył się ale był bardzo grzeczny i taki biedny mokry, że tatusiowe serce drżało z niepokoju ;-(
najpierw godzinę się szykowaliśmy, potem półgodziny siedzieliśmy pod klatką czekając na przejście deszczu...
w końcu pojechaliśmy ale po dwóch kwadransach złapała nas taka ulewa, że od razu nas przemoczyła więc pędziliśmy do domu w strugach deszczu, zalanymi ulicami w strachu, bo wody było tyle, że o wywrotkę nie trudno...
myślałem tylko o Synku i w ten sposób zalałem sobie ulubionego grajka mp3 na co jestem wściekły, bo mobilna muzyka w dobrej jakości to dla mnie priorytet a teraz znowu muszę szukać nowego sprzętu, wydawać pieniądze, których mamy mało, eh... no i zalany Iriver nawet dwóch lat nie dosłużył :-(
no ale przynajmniej aparat i telefon ocalały a poza tym muszę pochwalić Mikołaja, bo przestraszył się ale był bardzo grzeczny i taki biedny mokry, że tatusiowe serce drżało z niepokoju ;-(
PONIEDZIAŁEK, 03 CZERWCA 2013
deszcz
straciłem rachubę, który to już kolejny tydzień codziennie pada deszcz?
uciążliwe :-(
choć są plusy, bo na przykład wczoraj opady atmosferyczne spowodowały, że grzecznie skończyliśmy świętowanie na kilku piwach po meczu i nie poszliśmy w miasto...
więc dzisiaj dało się żyć ;-)
uciążliwe :-(
choć są plusy, bo na przykład wczoraj opady atmosferyczne spowodowały, że grzecznie skończyliśmy świętowanie na kilku piwach po meczu i nie poszliśmy w miasto...
więc dzisiaj dało się żyć ;-)
NIEDZIELA, 02 CZERWCA 2013
oj jak się nie chce....
... świętować Mistrzostwa Polski
bo szczęka cały czas trochę boli
bo jutro trzeba iść do pracy
bo muszę się rozstać z Rodziną na całe popołudnie i wieczór
bo kto to kurwa wymyślił aby ostatnią ligową kolejkę rozgrywać w niedziele a nie na przykład w przyjemną sobotę?
:-(
bo szczęka cały czas trochę boli
bo jutro trzeba iść do pracy
bo muszę się rozstać z Rodziną na całe popołudnie i wieczór
bo kto to kurwa wymyślił aby ostatnią ligową kolejkę rozgrywać w niedziele a nie na przykład w przyjemną sobotę?
:-(
SOBOTA, 01 CZERWCA 2013
ból zęba
potrafi zniechęcić do życia...
gorzej... potrafi zamknąć cały świat w jednej myśli "niech przestanie boleć"
tak więc takie przerąbane miałem wczoraj urodziny Syna i dopiero dużo dawka koniaku trochę mi pomogła...
ale ogólnie fajnie było, bo przyjechali moi Rodzice, Babcia, Wujek, Mama Ani i Ojciec Chrzestny Mikołaja z żoną...
był tort, szampan i poczęstunek leczo a przyjaciele posiedzieli z nami do wieczora i czas spędziliśmy na miłych pogawędkach przy winie :-)
dzisiaj ząb cały czas mnie pobolewa choć nie jest to na razie taki koszmar jak wczoraj ale mam i tak zmarnowany humor, bo cały czas się boję, że znowu mnie zacznie boleć :-(
tak więc boję się wykonywać gwałtownych ruchów i odpoczywamy cały dzień w domu choć zaliczyliśmy spacer i zakupy a teraz oglądamy Resident Evil i gotujemy strogonowa ale dzień - taki nijaki przez ten ząb...
gorzej... potrafi zamknąć cały świat w jednej myśli "niech przestanie boleć"
tak więc takie przerąbane miałem wczoraj urodziny Syna i dopiero dużo dawka koniaku trochę mi pomogła...
ale ogólnie fajnie było, bo przyjechali moi Rodzice, Babcia, Wujek, Mama Ani i Ojciec Chrzestny Mikołaja z żoną...
był tort, szampan i poczęstunek leczo a przyjaciele posiedzieli z nami do wieczora i czas spędziliśmy na miłych pogawędkach przy winie :-)
dzisiaj ząb cały czas mnie pobolewa choć nie jest to na razie taki koszmar jak wczoraj ale mam i tak zmarnowany humor, bo cały czas się boję, że znowu mnie zacznie boleć :-(
tak więc boję się wykonywać gwałtownych ruchów i odpoczywamy cały dzień w domu choć zaliczyliśmy spacer i zakupy a teraz oglądamy Resident Evil i gotujemy strogonowa ale dzień - taki nijaki przez ten ząb...
PIĄTEK, 31 MAJA 2013
CZWARTEK, 30 MAJA 2013
wycieczka i sprzątanie
pojechaliśmy rodzinnie pojeździć po mieście (33 kilometry) i było bardzo fajnie albowiem w święta gdy napływ wyjedzie jest to całkiem sensowne miasto :-)
zwiedziliśmy okolice lotniska i odkryliśmy nowe urokliwe miejsce a jeździliśmy nowymi wielkimi ulicami co jeszcze nie są otwarte dla samochodów (nie dziwne, bo się kończą w polu ;-))
niestety po powrocie musieliśmy się wziąć za sprzątanie dla jutrzejszych gości Mikołaja więc lekko nie jest, bo nienawidzimy sprzątania :-(
zwiedziliśmy okolice lotniska i odkryliśmy nowe urokliwe miejsce a jeździliśmy nowymi wielkimi ulicami co jeszcze nie są otwarte dla samochodów (nie dziwne, bo się kończą w polu ;-))
niestety po powrocie musieliśmy się wziąć za sprzątanie dla jutrzejszych gości Mikołaja więc lekko nie jest, bo nienawidzimy sprzątania :-(
ŚRODA, 29 MAJA 2013
środa
mini - piątek
dzisiaj taki przyjemny dzień albowiem jutro wolne a do tego Ania wreszcie w domu o normalnej porze więc spędzamy cudowne rodzinne popołudnie :-)
zakupy
nienawidzę robić zakupów przed jakimikolwiek świętami, bo w sklepach zawsze panuje natłok ludzi a dzisiaj musieliśmy kupić dużo jedzenia aby jutro coś ugotować dla gości jacy przyjadą do Mikołaja w piątek :-)
wybrałem leczo, bo łatwo podać w naszym małym domku i jestem w tej potrawie mistrzem ;-)
Mikołaj
trudno uwierzyć, że to już za dwa dni mój Syn skończy pierwszy rok życia...
ale szybko minęło...
za to ile cudownych chwil przeżyłem, wspaniałe :-)
rower
pojechałem sobie dziś okrężna drogą do domu i było mi bardzo przyjemnie raz się nie speszyć do Bąbla (bo Ania pierwsza była w domu) i usiąść nawet na chwilę w parku aby odsapnąć i popatrzeć na ludzi ;-)
a swoją drogą to chwilami robią się korki na ścieżkach rowerowych i nie ma jak wyprzedzić powolnych cyklistów, bo tyle wiary na rowerach :-)
spacer
poszliśmy też dziś na wspólny spacer, bo wreszcie świeci słońce i jest wiosenna pogoda...
dzisiaj taki przyjemny dzień albowiem jutro wolne a do tego Ania wreszcie w domu o normalnej porze więc spędzamy cudowne rodzinne popołudnie :-)
zakupy
nienawidzę robić zakupów przed jakimikolwiek świętami, bo w sklepach zawsze panuje natłok ludzi a dzisiaj musieliśmy kupić dużo jedzenia aby jutro coś ugotować dla gości jacy przyjadą do Mikołaja w piątek :-)
wybrałem leczo, bo łatwo podać w naszym małym domku i jestem w tej potrawie mistrzem ;-)
Mikołaj
trudno uwierzyć, że to już za dwa dni mój Syn skończy pierwszy rok życia...
ale szybko minęło...
za to ile cudownych chwil przeżyłem, wspaniałe :-)
rower
pojechałem sobie dziś okrężna drogą do domu i było mi bardzo przyjemnie raz się nie speszyć do Bąbla (bo Ania pierwsza była w domu) i usiąść nawet na chwilę w parku aby odsapnąć i popatrzeć na ludzi ;-)
a swoją drogą to chwilami robią się korki na ścieżkach rowerowych i nie ma jak wyprzedzić powolnych cyklistów, bo tyle wiary na rowerach :-)
spacer
poszliśmy też dziś na wspólny spacer, bo wreszcie świeci słońce i jest wiosenna pogoda...
WTOREK, 28 MAJA 2013
pogoda
... to jakiś koszmar w tym roku...
najdłuższa zima w historii a teraz chyba najzimniejsza wiosna :-(
pada już drugi tydzień, zimno, ciemno i nic fajnego nie można porobić po pracy, beznadziejnie....
najdłuższa zima w historii a teraz chyba najzimniejsza wiosna :-(
pada już drugi tydzień, zimno, ciemno i nic fajnego nie można porobić po pracy, beznadziejnie....
PONIEDZIAŁEK, 27 MAJA 2013
NIEDZIELA, 26 MAJA 2013
weekend
... nie był idealny a to za sprawą pogody, cały piątek i większość soboty padało i było przeraźliwie zimno a nasza podróż do Rodziców (130 kilometrów) trwała 4 godziny, bo miasto takie zakorkowane przez deszcze :-(
ale nie możemy narzekać, bo piątkowy wieczór był bardzo sympatyczny, w sobotę pojechaliśmy do kina (ostrzegam przed filmem "u niej w domu" - koszmarna nuda) a potem spotkaliśmy się z rodzicami w restauracji...
później udało nam się zaliczyć spacer a wieczór to fajny mecz finałowy Ligii Mistrzów :-)
w niedzielę pogoda się poprawiła i pojechaliśmy na spacer z Rodzicami po lasach i kawkę w knajpie...
no i w ogóle było bardzo przyjemnie, Dziadkowie zachwyceni Mikołajem, zresztą ja też zachwycony i dumny okrutnie, bo Bąbel pięknie chodzi, był grzeczny, radosny i kochany i tak naprawdę to czuję, że pokolorował nasz świat i przyniósł sens oraz szczęście niepojęte :-)
ale nie możemy narzekać, bo piątkowy wieczór był bardzo sympatyczny, w sobotę pojechaliśmy do kina (ostrzegam przed filmem "u niej w domu" - koszmarna nuda) a potem spotkaliśmy się z rodzicami w restauracji...
później udało nam się zaliczyć spacer a wieczór to fajny mecz finałowy Ligii Mistrzów :-)
w niedzielę pogoda się poprawiła i pojechaliśmy na spacer z Rodzicami po lasach i kawkę w knajpie...
no i w ogóle było bardzo przyjemnie, Dziadkowie zachwyceni Mikołajem, zresztą ja też zachwycony i dumny okrutnie, bo Bąbel pięknie chodzi, był grzeczny, radosny i kochany i tak naprawdę to czuję, że pokolorował nasz świat i przyniósł sens oraz szczęście niepojęte :-)
PIĄTEK, 24 MAJA 2013
za ciosem
postanowiłem wykorzystać fakt, że ostatnio u Rodziców było bardzo przyjemnie więc jedziemy dziś z Mikołajem nad jeziora...
niestety pogoda październikowa więc nie wykorzystamy w pełni uroków wsi ale najważniejsze aby Mikołaj się socjalizował z dziadkami a nam może uda się gdzieś samemu wyskoczyć na parę chwil?
niestety pogoda październikowa więc nie wykorzystamy w pełni uroków wsi ale najważniejsze aby Mikołaj się socjalizował z dziadkami a nam może uda się gdzieś samemu wyskoczyć na parę chwil?
CZWARTEK, 23 MAJA 2013
rodzinne popołudnie
nareszcie w czwartek udało nam się spędzić wspólne popołudnie z Anią, albowiem w tej Jej pracy wciąż gorzej i rzucają moją Żonę po placówkach i wraca do domu o jakiś nienormalnych godzinach jak na osobę karmiącą :-(
deszczowa pogoda nie pozwoliła na rowery więc pojechaliśmy do centrum handlowego kupić spożywkę i prezenty dla moich Rodziców (imieniny + dzień matki)
a w centrum nuda i poczucie straty czasu więc chodziliśmy oddzielnie aby szybko ogarnąć sprawy (ja z Bąblem i był bardzo grzeczny co było wspaniałą odmianą po ostatnich wizytach w tego typu miejscach)
w domu zobaczyliśmy WYDARZENIE albowiem Mikołaj zaczął chodzić, nagle pokonuje pół pokoju do Ani a potem wraca do mnie na własnych nogach, chwiejnie z zamykaniem oczu ale wygląda, że z naszego Syna będzie niezły Chojrak ;-)
JESTEŚMY SZCZĘŚLIWI !!!
deszczowa pogoda nie pozwoliła na rowery więc pojechaliśmy do centrum handlowego kupić spożywkę i prezenty dla moich Rodziców (imieniny + dzień matki)
a w centrum nuda i poczucie straty czasu więc chodziliśmy oddzielnie aby szybko ogarnąć sprawy (ja z Bąblem i był bardzo grzeczny co było wspaniałą odmianą po ostatnich wizytach w tego typu miejscach)
w domu zobaczyliśmy WYDARZENIE albowiem Mikołaj zaczął chodzić, nagle pokonuje pół pokoju do Ani a potem wraca do mnie na własnych nogach, chwiejnie z zamykaniem oczu ale wygląda, że z naszego Syna będzie niezły Chojrak ;-)
JESTEŚMY SZCZĘŚLIWI !!!


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz