ŚRODA, 22 MAJA 2013
WTOREK, 21 MAJA 2013
burza
pojechałem dziś z BoBo na trening i złapała nas burza, a że jechaliśmy przez łąki i pola - przestraszyłem się nie na żarty...
tak więc dałem z siebie wszystko na rowerze i uciekliśmy pod wiatę do lasu...
i też było straszno, bo błyskawice waliły jak oszalałe, wiata przeciekała, zrobiło się ciemno i nieprzyjemnie więc przytulałem zaniepokojonego Mikołaja z całych sił i myślałem tylko o tym jak to będzie fajnie wspominać w domu dzisiejszą przygodę... co właśnie czynię :-)
tak więc dałem z siebie wszystko na rowerze i uciekliśmy pod wiatę do lasu...
i też było straszno, bo błyskawice waliły jak oszalałe, wiata przeciekała, zrobiło się ciemno i nieprzyjemnie więc przytulałem zaniepokojonego Mikołaja z całych sił i myślałem tylko o tym jak to będzie fajnie wspominać w domu dzisiejszą przygodę... co właśnie czynię :-)
PONIEDZIAŁEK, 20 MAJA 2013
weekend
piątkowy wieczór i cała niedziela w domu więc czuję lekkie wyrzuty sumienia, że nie byliśmy wystarczająco aktywni ale z drugiej strony naprawdę nic nam się nie chciało więc widocznie mieliśmy takie potrzeby...?
za to cała sobota poza domem, na stadionie lub w jego okolicy ;-)
fajny zwycięski mecz a potem relaks do wieczora wraz z Anią, Synem i znajomymi w knajpie, która mieści się w parku :-)
super miejsce tylko teraz chce mi się oszaleć z powodu pogryzienia przez komary :-(
za to cała sobota poza domem, na stadionie lub w jego okolicy ;-)
fajny zwycięski mecz a potem relaks do wieczora wraz z Anią, Synem i znajomymi w knajpie, która mieści się w parku :-)
super miejsce tylko teraz chce mi się oszaleć z powodu pogryzienia przez komary :-(
NIEDZIELA, 19 MAJA 2013
pojebanie ludzi nie zna granic
przyszła do nas do mieszkania gospodyni bloku i powiedziała, że nasi sąsiedzi chcą zadzwonić po policję albowiem dziecko bawi się samo na balkonie...
mocno mnie to zaskoczyło i zdenerwowało, bo oczywiście sprawdziliśmy cały balkon czy Mikołaj nie ma szansy wypaść a poza tym jedno z nas i tak cały czas obserwuje Syna aby czegoś głupiego nie wymyślił..
i cieszyliśmy się, że Miko tak słodko się bawi zabawką na balkonie a tu taka akcja...
przeszedłbym się do tych nadgorliwych osób i powiedział co o nich myślę ale nie wiem którzy to? :-(
czasy się zmieniają ale ORMO wciąż czujne kurwa ich faszystowska mać :-(
mocno mnie to zaskoczyło i zdenerwowało, bo oczywiście sprawdziliśmy cały balkon czy Mikołaj nie ma szansy wypaść a poza tym jedno z nas i tak cały czas obserwuje Syna aby czegoś głupiego nie wymyślił..
i cieszyliśmy się, że Miko tak słodko się bawi zabawką na balkonie a tu taka akcja...
przeszedłbym się do tych nadgorliwych osób i powiedział co o nich myślę ale nie wiem którzy to? :-(
czasy się zmieniają ale ORMO wciąż czujne kurwa ich faszystowska mać :-(
SOBOTA, 18 MAJA 2013
na mecz jak do roboty
... tak się z kolegami śmiejemy, że ta sobota zmarnowana, bo trzeba rano wstać jak co dzień i wyjść z domu z tym wyjątkiem, że nie do pracy a do knajpy aby się przed meczem rozkręcić...
niestety tak naprawdę to wcale nie jest śmieszne tylko nienormalne aby hit ekstraklasy rozgrywać o godzinie 13...
ten kto to wymyślił powinien się mocno walnąć o beton swoim pustym łbem :-(
niestety tak naprawdę to wcale nie jest śmieszne tylko nienormalne aby hit ekstraklasy rozgrywać o godzinie 13...
ten kto to wymyślił powinien się mocno walnąć o beton swoim pustym łbem :-(
PIĄTEK, 17 MAJA 2013
rower
bagażnik
ależ jestem zły na ten bagażnik na samochód co kupiliśmy w Decathlonie...
mój Scott był juz w wielu miejscach ale nigdy nie został tak porysowany jak tym razem, nowoczesność psia ich mać :-(
kondycja
wyraźnie się poprawiła i wyprzedzają mnie jedynie kolesie na cieniarkach, no i czasem jakaś "gruba łydka"... ale rzadko :-)
kierowcy
zauważyłem, że duży procent kierowców gdy widzi mnie z dzieckiem bardzo uważa i czasem aż to wygląda zabawnie, bo czuję się jak jajko ;-)
niestety są też tacy, którzy albo są bezdennie głupi albo są zwykłymi skurwielami i jest ich wprawdzie znikoma liczba ale to właśnie oni niosą śmierć :-(
rower miejski
wprowadzili w mieście w zeszłym roku i popieram każdą inicjatywę por-rowerową ale tak powiem szczerze, że trochę się boje ludzi jadących na tych wypożyczonych rowerach...
trudno przewidzieć co za chwilę zrobią, gdzie pojadą, gdzie skręcą lub w którym momencie nagle i bezsensownie się zatrzymają? :-(
sobota
jestem szalenie niepocieszony, że nie będę mógł jutro wyjść z Synem na trening albowiem urządzili nam mecz ekstraklasy o 13 rano :-(
ależ jestem zły na ten bagażnik na samochód co kupiliśmy w Decathlonie...
mój Scott był juz w wielu miejscach ale nigdy nie został tak porysowany jak tym razem, nowoczesność psia ich mać :-(
kondycja
wyraźnie się poprawiła i wyprzedzają mnie jedynie kolesie na cieniarkach, no i czasem jakaś "gruba łydka"... ale rzadko :-)
kierowcy
zauważyłem, że duży procent kierowców gdy widzi mnie z dzieckiem bardzo uważa i czasem aż to wygląda zabawnie, bo czuję się jak jajko ;-)
niestety są też tacy, którzy albo są bezdennie głupi albo są zwykłymi skurwielami i jest ich wprawdzie znikoma liczba ale to właśnie oni niosą śmierć :-(
rower miejski
wprowadzili w mieście w zeszłym roku i popieram każdą inicjatywę por-rowerową ale tak powiem szczerze, że trochę się boje ludzi jadących na tych wypożyczonych rowerach...
trudno przewidzieć co za chwilę zrobią, gdzie pojadą, gdzie skręcą lub w którym momencie nagle i bezsensownie się zatrzymają? :-(
sobota
jestem szalenie niepocieszony, że nie będę mógł jutro wyjść z Synem na trening albowiem urządzili nam mecz ekstraklasy o 13 rano :-(
CZWARTEK, 16 MAJA 2013
pierwszy trening
wybrałem odcinek ścieżki rowerowej niedaleko mojego osiedla w stronę lasu na moje treningi rowerowe...
7 kilometrów w jedną stronę, niby niewiele ale nie chciałem mieć pętli albowiem taki odcinek można wtapiać w wycieczki czy przejażdżki tak jak na przykład dzisiaj gdy przejechałem z Mikołajem 26 kilometry :-)
tak więc zapodaję stoper i mierzę sobie czas na tych kilometrach a potem będę się ścigał sam z sobą ;-)
dzisiaj dystans przejechany w 20 minut a powrót w 16...
7 kilometrów w jedną stronę, niby niewiele ale nie chciałem mieć pętli albowiem taki odcinek można wtapiać w wycieczki czy przejażdżki tak jak na przykład dzisiaj gdy przejechałem z Mikołajem 26 kilometry :-)
tak więc zapodaję stoper i mierzę sobie czas na tych kilometrach a potem będę się ścigał sam z sobą ;-)
dzisiaj dystans przejechany w 20 minut a powrót w 16...
ŚRODA, 15 MAJA 2013
wstręt alkoholowy
wyłączając małą ilość alkoholu w niedzielny wieczór to trwam od powrotu z majówki w jakiejś dziwnej abstynencji?
niby dobrze, bo mi wątroba odpocznie ale niepokoi mnie fakt niespotykanej niechęci mojego organizmu do alkoholu...
Ania sączy sobie zimne piwko na balkonie w pełnym majowym słońcu a ja nic :-(
hmm...?
niby dobrze, bo mi wątroba odpocznie ale niepokoi mnie fakt niespotykanej niechęci mojego organizmu do alkoholu...
Ania sączy sobie zimne piwko na balkonie w pełnym majowym słońcu a ja nic :-(
hmm...?
WTOREK, 14 MAJA 2013
nie chce się...
... wrócić po pracy do domu i zebrać się na rower...
ale trzeba, bo dziś zrobiliśmy rodzinnie rundkę do podmiejskiego lasu (20 km) i jesteśmy szalenie zadowoleni albowiem bardzo fajnie się jechało a słodkie zmęczenie po powrocie jest bezcenne ;-)
i tak sobie myślę, że jakby codziennie...
no dobra, bądźmy realistami choć co drugi dzień zrobić sobie taki trening to od razu weszłaby kondycja i odszedł brzuszek ;-)
tak więc taki mam właśnie plan :-)
ale trzeba, bo dziś zrobiliśmy rodzinnie rundkę do podmiejskiego lasu (20 km) i jesteśmy szalenie zadowoleni albowiem bardzo fajnie się jechało a słodkie zmęczenie po powrocie jest bezcenne ;-)
i tak sobie myślę, że jakby codziennie...
no dobra, bądźmy realistami choć co drugi dzień zrobić sobie taki trening to od razu weszłaby kondycja i odszedł brzuszek ;-)
tak więc taki mam właśnie plan :-)
PONIEDZIAŁEK, 13 MAJA 2013
gazety
uwielbiam gazety ale od kiedy jest Miko to mam takie zaległość w czytelnictwie, że szok :-(
powstała już całkiem pokaźna sterta mojego ulubionego piątkowego dodatku "co jest grane" oraz spora kupa pism od mojego Taty, które zabieram po przeczytaniu ale nie bardzo mam czas aby się za nie wziąć :-(
piątkowy Przegląd Sportowy czytam przez cały tydzień i to też nie cały a moje ulubione pismo rowerowe Rowertour, które kupuje co miesiąc też ma już sporą kolejkę, bo nie przebrnąłem jeszcze przez numer styczniowy...
ot Blokuś w domu ;-)
powstała już całkiem pokaźna sterta mojego ulubionego piątkowego dodatku "co jest grane" oraz spora kupa pism od mojego Taty, które zabieram po przeczytaniu ale nie bardzo mam czas aby się za nie wziąć :-(
piątkowy Przegląd Sportowy czytam przez cały tydzień i to też nie cały a moje ulubione pismo rowerowe Rowertour, które kupuje co miesiąc też ma już sporą kolejkę, bo nie przebrnąłem jeszcze przez numer styczniowy...
ot Blokuś w domu ;-)
NIEDZIELA, 12 MAJA 2013
dziwaczny weekend
z jednej strony humory mieliśmy takie jakoby wakacyjne a z drugiej podszyte smutkiem, że od poniedziałku powrót do tradycyjnego kieratu...
pogoda za to była jednoznacznie obrzydliwa więc w sobotę tak się niby zbieraliśmy aby gdzieś wyjść ale w końcu pół dnia gotowaliśmy (gulasz i sałatka jarzynowa) a drugie pół przeciekło przez palce na wylegiwaniu ;-)
w niedziele pogoda pozostała bez zmian więc podnieśliśmy się z łóżka o godzinie 14!
ale na szczęście Ania zarządziła wyjście na rower i dobrze nam to zrobiło a ciekawostką jest to, że przejechaliśmy 28 kilometrów i wydawało nam się, że to tak mało i szybko a na wyjeździe z tylu kilometrów to byłaby prawdziwa wycieczka a w mieście ot przejażdżka ;-)
niestety niedzielny wieczór do najmilszych nie należy więc czas walnąć jakąś małpkę miętowo - gorzką ;-)
pogoda za to była jednoznacznie obrzydliwa więc w sobotę tak się niby zbieraliśmy aby gdzieś wyjść ale w końcu pół dnia gotowaliśmy (gulasz i sałatka jarzynowa) a drugie pół przeciekło przez palce na wylegiwaniu ;-)
w niedziele pogoda pozostała bez zmian więc podnieśliśmy się z łóżka o godzinie 14!
ale na szczęście Ania zarządziła wyjście na rower i dobrze nam to zrobiło a ciekawostką jest to, że przejechaliśmy 28 kilometrów i wydawało nam się, że to tak mało i szybko a na wyjeździe z tylu kilometrów to byłaby prawdziwa wycieczka a w mieście ot przejażdżka ;-)
niestety niedzielny wieczór do najmilszych nie należy więc czas walnąć jakąś małpkę miętowo - gorzką ;-)
PIĄTEK, 10 MAJA 2013
po majówce
zadowolenie
jest pełne i jedna negatywna myśl jest taka, że za szybko majówka minęła ;-)
pogoda
była dobra i nie możemy narzekać, bo były dwa dni deszczowe ale jeden z nich i tak był przeznaczony na podróż więc ogólnie git...
Bo Bo
oczywiście najcudowniejsza z tego wyjazdu była możliwość spędzenia tyle czasu z Mikołajem i jestem najdumniejszym ojcem świata ;-)
owszem jest dużo roboty i pilnowania Bąbla a do tego jest On już coraz bardziej cwany, bezczelny i rozrabiający ale jest też słodki, kochany i mądry więc kocham Go tak mocno, że ciągle mam chęć schrupać moje piękne Dziecko :-)
rower
to prawda, że rower z dzieckiem to już całkiem inna bajka niż samotne szaleństwa na dwóch kółkach ale i tak jestem szczęśliwy gdy pedałuję sobie przez lasy, łąki i pola z Synem i Żoną...
i znów czuję się prawdziwym cyklistą czyli fajnym i wyjątkowym gościem ;-)
Mama
tym razem powściągała się od komentarzy odnośnie wychowania Jej Wnuczka więc dni spędzone nad jeziorami były wspaniałe i relaksujące...
brzuszek
no i bardzo szczupło się czuje po tym urlopie i oby tylko tak trzymać dalej a nie nażreć się w niedziele jak to mam w zwyczaju :-(
piątek
powrót do pracy na jeden dzień wydaje się głupi ale wcale to nie jest taki zły pomysł, bo wraca się do rzeczywistości ale jednak z przyjemną myślą, że to tylko jeden dzień i weekend...
jest pełne i jedna negatywna myśl jest taka, że za szybko majówka minęła ;-)
pogoda
była dobra i nie możemy narzekać, bo były dwa dni deszczowe ale jeden z nich i tak był przeznaczony na podróż więc ogólnie git...
Bo Bo
oczywiście najcudowniejsza z tego wyjazdu była możliwość spędzenia tyle czasu z Mikołajem i jestem najdumniejszym ojcem świata ;-)
owszem jest dużo roboty i pilnowania Bąbla a do tego jest On już coraz bardziej cwany, bezczelny i rozrabiający ale jest też słodki, kochany i mądry więc kocham Go tak mocno, że ciągle mam chęć schrupać moje piękne Dziecko :-)
rower
to prawda, że rower z dzieckiem to już całkiem inna bajka niż samotne szaleństwa na dwóch kółkach ale i tak jestem szczęśliwy gdy pedałuję sobie przez lasy, łąki i pola z Synem i Żoną...
i znów czuję się prawdziwym cyklistą czyli fajnym i wyjątkowym gościem ;-)
Mama
tym razem powściągała się od komentarzy odnośnie wychowania Jej Wnuczka więc dni spędzone nad jeziorami były wspaniałe i relaksujące...
brzuszek
no i bardzo szczupło się czuje po tym urlopie i oby tylko tak trzymać dalej a nie nażreć się w niedziele jak to mam w zwyczaju :-(
piątek
powrót do pracy na jeden dzień wydaje się głupi ale wcale to nie jest taki zły pomysł, bo wraca się do rzeczywistości ale jednak z przyjemną myślą, że to tylko jeden dzień i weekend...
CZWARTEK, 09 MAJA 2013
powrót do rzeczywistości
... jak zwykle bardzo boli...
wczoraj wróciliśmy do miasta i pierwsze co nas uderzyło to śmierdzące powietrze :-(
na szczęście dzisiaj mamy jeszcze wolne i możemy wypocząć w domu...
co mi jest bardzo potrzebne albowiem wczoraj byłem jeszcze na meczu o finał pucharu polski i było bardzo fajnie, bo stadion pełen, fajna oprawa a jak 30 tysięcy ludzi huknęło piosenkę to ciarki przechodziły po plecach... tak więc bardzo przyjemnie spędziłem wieczór z kumplami choć muszę uczciwie przyznać, że pod względem piłkarskim to było żenujące widowisko...
wczoraj wróciliśmy do miasta i pierwsze co nas uderzyło to śmierdzące powietrze :-(
na szczęście dzisiaj mamy jeszcze wolne i możemy wypocząć w domu...
co mi jest bardzo potrzebne albowiem wczoraj byłem jeszcze na meczu o finał pucharu polski i było bardzo fajnie, bo stadion pełen, fajna oprawa a jak 30 tysięcy ludzi huknęło piosenkę to ciarki przechodziły po plecach... tak więc bardzo przyjemnie spędziłem wieczór z kumplami choć muszę uczciwie przyznać, że pod względem piłkarskim to było żenujące widowisko...
WTOREK, 07 MAJA 2013














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz