PONIEDZIAŁEK, 06 MAJA 2013
wycieczki
sobota 38 kilometrów we dwójkę z Anią, niedziela 23 z Miko, poniedziałek 22 z Miko...
a poza tym mnóstwo spacerów, wylegiwania się nad jeziorem, grillowania, biesiadowania i restauracjowania się ;-)
a poza tym mnóstwo spacerów, wylegiwania się nad jeziorem, grillowania, biesiadowania i restauracjowania się ;-)
NIEDZIELA, 05 MAJA 2013
SOBOTA, 04 MAJA 2013
urlop, urlopik
poniedziałek
to nudne pakowanie a potem podróż, która okazała się dłuższa
niż być powinna ale zasadniczo jechało się nieźle i tylko jedno wielkie
hamowanie miałem, bo jakiś kierowca postanowił nagle zatrzymać się, bo miał
żółte światło na drodze szybkiego ruchu…
agroturystyka jaką zalazłem bardzo Am się podobała, pokoje w
średnim standardzie ale dostaliśmy łóźeczko dla Mikołaja, a poza tym teren
wokół domu bardzo rozległy i przyjemny z miejscami na ognisko, grilla i
wypoczynek….
a Mikołaj po pierwszych minutach w ośrodku dostał od innych
dzieci ksywę BO BO ;-)
po przyjeździe poszliśmy na spacer a potem paliliśmy ognisko do późnych godzi
nocnych :-)
wtorek
śniadanie albowiem mieliśmy je w cenie noclegu a potem
wycieczka na rowerach…
pojechaliśmy do Szydłowa robiąc pętle 37,5 kilometrai
byliśmy wykończeni albowiem małe góry okazały się całkiem wystarczające jak na
pierwszy raz a mógłbym nawet powiedzieć, że pod większe prawdziwe góry nie
podjechalibyśmy…
zwiedziliśmy miasteczko, zjedliśmy obiad średniej jakości a
po powrocie odpoczywaliśmy na tarasie w kwaterze aby nabrać sił na kolejny
dzień a ja nawet nie wiem, w którym momencie osiągnąłem kosmiczną jak na jazdę z Dzieckiem szybkość 57 km/h ;-)
środa
śniadanie i pełny relaks jak każdego poranka, bo nigdzie nie
pędziliśmy ani się nie spieszyliśmy…
a ponieważ nasze Dziecko budzi się w okolicach 8 więc rano
nagle mamy mnóstwo czasu tak więc odczuwam zmianę jakościową choć nie będę
kłamał, że wczesne pobudki jakoś szalenie mi się podobają…
po zebraniu się zrobiliśmy pętlę 40 kilometrówi było
naprawdę uroczo, bo jechaliśmy wzdłuż rzeki oglądając piękne krajobrazy a na
koniec wycieczki zrobiliśmy piknik z piwkiem nad strumykiem a po powrocie
ognisko do 1 w nocy :-)
czwartek
powitał nas deszczem więc po śniadaniu poszliśmy spać do
pokoju ale niestety po obudzeniu się ciągle padało więc niezadowoleni pojechaliśmy
autem na wycieczkę do Sandomierza…
bardzo ładne miasto i bardzo pyszny kotlet sandomierski w
restauracji ale dzień bez roweru to dzień zmarnowany :-(
piątek
podróż a potem kolacja z rodzicami, spacer i rodzinne
spędzanie wieczoru…
to nudne pakowanie a potem podróż, która okazała się dłuższa
niż być powinna ale zasadniczo jechało się nieźle i tylko jedno wielkie
hamowanie miałem, bo jakiś kierowca postanowił nagle zatrzymać się, bo miał
żółte światło na drodze szybkiego ruchu…
agroturystyka jaką zalazłem bardzo Am się podobała, pokoje w
średnim standardzie ale dostaliśmy łóźeczko dla Mikołaja, a poza tym teren
wokół domu bardzo rozległy i przyjemny z miejscami na ognisko, grilla i
wypoczynek….
a Mikołaj po pierwszych minutach w ośrodku dostał od innych
dzieci ksywę BO BO ;-)
po przyjeździe poszliśmy na spacer a potem paliliśmy ognisko do późnych godzi
nocnych :-)
wtorek
śniadanie albowiem mieliśmy je w cenie noclegu a potem
wycieczka na rowerach…
pojechaliśmy do Szydłowa robiąc pętle 37,5 kilometrai
byliśmy wykończeni albowiem małe góry okazały się całkiem wystarczające jak na
pierwszy raz a mógłbym nawet powiedzieć, że pod większe prawdziwe góry nie
podjechalibyśmy…
zwiedziliśmy miasteczko, zjedliśmy obiad średniej jakości a
po powrocie odpoczywaliśmy na tarasie w kwaterze aby nabrać sił na kolejny
dzień a ja nawet nie wiem, w którym momencie osiągnąłem kosmiczną jak na jazdę z Dzieckiem szybkość 57 km/h ;-)
środa
śniadanie i pełny relaks jak każdego poranka, bo nigdzie nie
pędziliśmy ani się nie spieszyliśmy…
a ponieważ nasze Dziecko budzi się w okolicach 8 więc rano
nagle mamy mnóstwo czasu tak więc odczuwam zmianę jakościową choć nie będę
kłamał, że wczesne pobudki jakoś szalenie mi się podobają…
po zebraniu się zrobiliśmy pętlę 40 kilometrówi było
naprawdę uroczo, bo jechaliśmy wzdłuż rzeki oglądając piękne krajobrazy a na
koniec wycieczki zrobiliśmy piknik z piwkiem nad strumykiem a po powrocie
ognisko do 1 w nocy :-)
czwartek
powitał nas deszczem więc po śniadaniu poszliśmy spać do
pokoju ale niestety po obudzeniu się ciągle padało więc niezadowoleni pojechaliśmy
autem na wycieczkę do Sandomierza…
bardzo ładne miasto i bardzo pyszny kotlet sandomierski w
restauracji ale dzień bez roweru to dzień zmarnowany :-(
piątek
podróż a potem kolacja z rodzicami, spacer i rodzinne
spędzanie wieczoru…
PIĄTEK, 03 MAJA 2013
podróże
dzsiaj przemieścliśmy się z gór nad jeziora na działkę do rodziców i nawet nie szkoda dnia na podróż albowiem pada cały dzień :-(
a jeśli jestem już w temacie podróży to ciekawie u nas to wygląda...
wybrałem Góry Świętokrzyskie albowiem miało być stosunkowo blisko no i spojrzałem na mapę przed wyjazdem i zobaczyłem, że po prostu trzeba jechać w dół Polski i tyle...
no i do Radomia droga prosta jak stół, potem Ania nawigowała, Kielce, coś tam coś tam i niby jechałem na południe i ale jak zobaczyłem na liczniku 220 przejechanych kilometrów to zacząłem się zastanawiać, że coś jest nie tak...
no i zatrzymuję się patrzę na mapę i okazuję się, że Ania prowadziła nas do całkiem innej miejscowości więc zamiast planowanych 180- 190 kilometrów zrobilśmy 360 ;-) !!
a dzisiaj nie dużo lepiej, bo przez oznakowana wokół budowanej autostrady też nadrobiliśmy kilka dyszek :-(
ale ogólnie bezpecznie i to najważniejsze a i trasa w porządku a Skodzina spokojnie daje radę 120 km/h wypakowana po dach z rowerami na klapie a mi to wystarczy albowiem na większą szybkość nie pozwala instrukcja rowerowego bagażnika ;-)
a jeśli jestem już w temacie podróży to ciekawie u nas to wygląda...
wybrałem Góry Świętokrzyskie albowiem miało być stosunkowo blisko no i spojrzałem na mapę przed wyjazdem i zobaczyłem, że po prostu trzeba jechać w dół Polski i tyle...
no i do Radomia droga prosta jak stół, potem Ania nawigowała, Kielce, coś tam coś tam i niby jechałem na południe i ale jak zobaczyłem na liczniku 220 przejechanych kilometrów to zacząłem się zastanawiać, że coś jest nie tak...
no i zatrzymuję się patrzę na mapę i okazuję się, że Ania prowadziła nas do całkiem innej miejscowości więc zamiast planowanych 180- 190 kilometrów zrobilśmy 360 ;-) !!
a dzisiaj nie dużo lepiej, bo przez oznakowana wokół budowanej autostrady też nadrobiliśmy kilka dyszek :-(
ale ogólnie bezpecznie i to najważniejsze a i trasa w porządku a Skodzina spokojnie daje radę 120 km/h wypakowana po dach z rowerami na klapie a mi to wystarczy albowiem na większą szybkość nie pozwala instrukcja rowerowego bagażnika ;-)
CZWARTEK, 02 MAJA 2013
wątroba
starość nie radość i nie można sobie bezkarnie pić na wyjazdach jak kiedyś ;-(
choć trudno narzekać, bo w mieście po ośmiogodzinnym ognisku byłoby o wiele gorzej...
ale tutaj i tak kicha, bo cały dzień pada deszcz i nie możemy pojechać na wycieczkę rowerową :-(
choć trudno narzekać, bo w mieście po ośmiogodzinnym ognisku byłoby o wiele gorzej...
ale tutaj i tak kicha, bo cały dzień pada deszcz i nie możemy pojechać na wycieczkę rowerową :-(
ŚRODA, 01 MAJA 2013
góry
niby te wzniesienia niewielkie ale podjazdy dają mocno w kość, szczególnie jak ma się Syncię na pokładzie ;-)
ale noclegi w porządku a okolica piękna i bardzo się tutaj dobrze czujemy tylko pogoda mogłaby być trochę lepsza choć póki co nie możemy narzekać, bo pada tylko w nocy....
niemniej już za nami spacer, ognisko i wycieczka o długości 37 kilometrów po której padaliśmy na buzie ;-)
a tymczasem znowu pora ruszać w drogę :-)
ale noclegi w porządku a okolica piękna i bardzo się tutaj dobrze czujemy tylko pogoda mogłaby być trochę lepsza choć póki co nie możemy narzekać, bo pada tylko w nocy....
niemniej już za nami spacer, ognisko i wycieczka o długości 37 kilometrów po której padaliśmy na buzie ;-)
a tymczasem znowu pora ruszać w drogę :-)
PONIEDZIAŁEK, 29 KWIETNIA 2013
alleluja i do przodu
... o ile wszystkie nasze rzeczy zmieszczą się do auta, bo tych toreb, torebek, plecaków i reklamówek jest cała góra :-(
rodzinny urlop he he ;-)
rodzinny urlop he he ;-)
NIEDZIELA, 28 KWIETNIA 2013
nerwy przed wyjazdem
Mikołaj ma katar od rana... lekki, bo lekki ale niepokój jest :-(
na zewnątrz pada deszcz i prognozy są bardzo słabe...
martwienie się jak będzie wyglądał nocleg, bo już różne rzeczy widziałem na swoich wyjazdach i strach czy nie będzie tak fatalnie, że wrócimy do domu :-(
poza tym przeżyłem nieprzyjemny szok, bo wczoraj kupiony bagażnik okazał się niewypałem a kosztował pięć stów :-(
miałem już do czynienia z czterema czy pięcioma modelami i wszystkie można było ładnie dopasować do konkretnej geometrii pojazdu a ten jakoby nowoczesny ma tak małą możliwość regulacji, że ledwo dał się założyć i tak naprawdę te rowery jutro będą tam wisieć na słowo honoru :-(
teraz czeka nas wielkie pakowanie, na które nie mamy sił i zastanawiamy się po co wyjeżdżać na urlop jeśli trzeba się tak stresować ;-)
na zewnątrz pada deszcz i prognozy są bardzo słabe...
martwienie się jak będzie wyglądał nocleg, bo już różne rzeczy widziałem na swoich wyjazdach i strach czy nie będzie tak fatalnie, że wrócimy do domu :-(
poza tym przeżyłem nieprzyjemny szok, bo wczoraj kupiony bagażnik okazał się niewypałem a kosztował pięć stów :-(
miałem już do czynienia z czterema czy pięcioma modelami i wszystkie można było ładnie dopasować do konkretnej geometrii pojazdu a ten jakoby nowoczesny ma tak małą możliwość regulacji, że ledwo dał się założyć i tak naprawdę te rowery jutro będą tam wisieć na słowo honoru :-(
teraz czeka nas wielkie pakowanie, na które nie mamy sił i zastanawiamy się po co wyjeżdżać na urlop jeśli trzeba się tak stresować ;-)
SOBOTA, 27 KWIETNIA 2013
złe dobrego początki?
wziąłem się za telefon i po kilkunastu wydzwonieniach żadnych wolnych miejsc noclegowych :-(
potem pojechałem sam na Masę Krytyczną choć mieliśmy się wybrać rodzinnie ale Ania nie miała siły :-(
a Masy nie było, bo ze względu na niedopatrzenia policja nie zgodziła się na przejazd przez miasto...
w tym czasie Ania znalazła kwaterę ale aż 500 kilometrów od domu :-(
potem było fajnie, bo pojechaliśmy na piwo ze znajomymi ale tylko do czasu gdy czekałem godzinę na autobus aby wrócić z rowerem do domu i myślałem, że oszaleję ze złości i potrzeby skorzystania :-(
dziś też ciężko, bo aby kupić bagażnik na samochód i mapy straciliśmy kilka godzin i musieliśmy zrobić 60 kilometrów autem po mieście aby dostać ten cholerny bagażnik :-(
no ale mam nadzieję, że idzie ku lepszemu, bo udało mi się zarezerwować noclegi w Górach Świętokrzyskich, kupiliśmy sobie i Dziecku parę nowych rzeczy, wróciliśmy do domku, otworzyliśmy winko i relaksujemy się a ja zaraz będę oglądał mecz i piekł mięsa tak więc z radością zawiadamiam, że majówka rozpoczęta :-)
potem pojechałem sam na Masę Krytyczną choć mieliśmy się wybrać rodzinnie ale Ania nie miała siły :-(
a Masy nie było, bo ze względu na niedopatrzenia policja nie zgodziła się na przejazd przez miasto...
w tym czasie Ania znalazła kwaterę ale aż 500 kilometrów od domu :-(
potem było fajnie, bo pojechaliśmy na piwo ze znajomymi ale tylko do czasu gdy czekałem godzinę na autobus aby wrócić z rowerem do domu i myślałem, że oszaleję ze złości i potrzeby skorzystania :-(
dziś też ciężko, bo aby kupić bagażnik na samochód i mapy straciliśmy kilka godzin i musieliśmy zrobić 60 kilometrów autem po mieście aby dostać ten cholerny bagażnik :-(
no ale mam nadzieję, że idzie ku lepszemu, bo udało mi się zarezerwować noclegi w Górach Świętokrzyskich, kupiliśmy sobie i Dziecku parę nowych rzeczy, wróciliśmy do domku, otworzyliśmy winko i relaksujemy się a ja zaraz będę oglądał mecz i piekł mięsa tak więc z radością zawiadamiam, że majówka rozpoczęta :-)
CZWARTEK, 25 KWIETNIA 2013
wyjazd
postanowiłem jednak aby gdzieś rodzinnie pojechać :-)
czytam, szukam i główkuję gdzie?
chciałbym aby to było nowe miejsce, przyjazne dzieciom, spokojne i ciche z ogrodem i grillem, w ładnej okolicy, która powinna być przynajmniej pofałdowana aby się fajnie jeździło na rowerze no i żeby nie było jakoś strasznie daleko coby nie podróżować cały dzień oraz żeby były zabytki i różnorakie atrakcje ;-)
a jak już znalazłem odpowiadające mi miejsce w Górach Świętokrzyskich to okazało się, że rzeczywistość nie ma nic wspólnego ze stroną internetową :-(
a reszta kwater w tych górach wygląda fatalnie więc myślę o Kazimierzu ale tam to już byłem trzy razy na rowerze... choć może właśnie to dobry pomysł aby jechać z Dzieckiem w takie oswojone miejsce?
poradziłbym się Żony ale słyszę tylko "jak chcesz misiu" ;-(
tak czy siak w ogóle nie wiadomo czy gdziekolwiek będą wolne miejsca? :-(
czytam, szukam i główkuję gdzie?
chciałbym aby to było nowe miejsce, przyjazne dzieciom, spokojne i ciche z ogrodem i grillem, w ładnej okolicy, która powinna być przynajmniej pofałdowana aby się fajnie jeździło na rowerze no i żeby nie było jakoś strasznie daleko coby nie podróżować cały dzień oraz żeby były zabytki i różnorakie atrakcje ;-)
a jak już znalazłem odpowiadające mi miejsce w Górach Świętokrzyskich to okazało się, że rzeczywistość nie ma nic wspólnego ze stroną internetową :-(
a reszta kwater w tych górach wygląda fatalnie więc myślę o Kazimierzu ale tam to już byłem trzy razy na rowerze... choć może właśnie to dobry pomysł aby jechać z Dzieckiem w takie oswojone miejsce?
poradziłbym się Żony ale słyszę tylko "jak chcesz misiu" ;-(
tak czy siak w ogóle nie wiadomo czy gdziekolwiek będą wolne miejsca? :-(
ŚRODA, 24 KWIETNIA 2013
WTOREK, 23 KWIETNIA 2013
majówka
uf...
Ania przyszła z pracy z pozytywnymi wieściami odnośnie swojego urlopu więc zacząłem się zastanawiać co robić w przyszłym tygodniu?
najchętniej to wyjechałbym gdzieś... na przykład w Góry Świętokrzyskie z rowerami...
ale martwię się czy Bąbel nie jest jeszcze za mały na wczasy w wynajętej kwaterze?
no i jakoś sobie nie wyobrażam całych dni w obcych miejscach...
no i Miko nie ma łóżka turystycznego :-(
ale nie chciałbym abyśmy zmarnowali urlop w mieście...
hm...?
Ania przyszła z pracy z pozytywnymi wieściami odnośnie swojego urlopu więc zacząłem się zastanawiać co robić w przyszłym tygodniu?
najchętniej to wyjechałbym gdzieś... na przykład w Góry Świętokrzyskie z rowerami...
ale martwię się czy Bąbel nie jest jeszcze za mały na wczasy w wynajętej kwaterze?
no i jakoś sobie nie wyobrażam całych dni w obcych miejscach...
no i Miko nie ma łóżka turystycznego :-(
ale nie chciałbym abyśmy zmarnowali urlop w mieście...
hm...?
PONIEDZIAŁEK, 22 KWIETNIA 2013
jeszcze 4 dni
... pozostały do mojego urlopu...
ale nie mogę się nawet ucieszyć, bo nie wiadomo czy w tej swojej pojebanej pracy Ania dostanie wolne?
:-(
i w związku z tym nic nie mogę zaplanować, umówić się czy rezerwować, wrrr...
ale nie mogę się nawet ucieszyć, bo nie wiadomo czy w tej swojej pojebanej pracy Ania dostanie wolne?
:-(
i w związku z tym nic nie mogę zaplanować, umówić się czy rezerwować, wrrr...
NIEDZIELA, 21 KWIETNIA 2013
weekend
sobota to mecz przyjaźni ze wspaniałą atmosferą na trybunach połączone ze spotkaniem z kumplem co się ostatnio widzieliśmy na studiach...
potem urodziny kolegi i całkiem fajna impreza, na której oczywiście Mikołaj był największą gwiazdą :-)
niedziela to wyjazd Ani z Miko do rodziny...
ja zostałem w domu, bo muszę odpocząć po wczorajszym a poza tym chciałem zobaczyć jak to będzie siedzieć samemu w domu bez absorbującego Dziecka?
no i jest dziwnie...
potem urodziny kolegi i całkiem fajna impreza, na której oczywiście Mikołaj był największą gwiazdą :-)
niedziela to wyjazd Ani z Miko do rodziny...
ja zostałem w domu, bo muszę odpocząć po wczorajszym a poza tym chciałem zobaczyć jak to będzie siedzieć samemu w domu bez absorbującego Dziecka?
no i jest dziwnie...
PIĄTEK, 19 KWIETNIA 2013
piątek
od dwóch dni nastawiałem się na to, że dziś po pracy pojedziemy z Bąblem na przejażdżkę rowerową i bardzo się na to cieszyłem...
a tu pada deszcz i jest okropnie :-(
pozostaje tylko rozweselenie się piwkiem i nawet nie mamy co ugotować w piątkowy wieczór, bo nam sie nie chce iść na zakupy ;-(
a tu pada deszcz i jest okropnie :-(
pozostaje tylko rozweselenie się piwkiem i nawet nie mamy co ugotować w piątkowy wieczór, bo nam sie nie chce iść na zakupy ;-(
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz