CZWARTEK, 18 KWIETNIA 2013
Decathlon
zepsuł mi się ostatnio plecak więc pojechałem dziś do Decathlonu, bo kupowanie tam plecaków to moja tradycja ;-)
przeżyłem w sklepie ciężkie chwile, bo absolutnie nic nie mogłem sobie kupić do roweru albowiem wszystko już mam...
błąkałem się po części rowerowej z godzinę i nic...
z żalu kupiłem sobie trzy plecaki ;-)
przeżyłem w sklepie ciężkie chwile, bo absolutnie nic nie mogłem sobie kupić do roweru albowiem wszystko już mam...
błąkałem się po części rowerowej z godzinę i nic...
z żalu kupiłem sobie trzy plecaki ;-)
ŚRODA, 17 KWIETNIA 2013
obrzydliwy wirus
oglądam sobie wczoraj mecz w Internecie z Syncią na kolanach aż tu nagle rach, ciach i na komputerze pojawia się komunikat, że komputer został zablokowany przez policję...
no to resetuję, bo tylko to umiem zrobić z komputerem a ów komunikat nie dość, że nie zniknął to jeszcze zablokował cały komputer i kolejne próby włączania i wyłączania nic nie dały i kompletnie nic nie można było zrobić z laptopem...
komunikat podszywał się pod komendę główną policji i żądał zapłacenia 500 złotych a ja tak wściekłego wirusa w życiu nie widziałem :-(
na szczęście wróciła moja mądra Żona i naprawiła komputer ale niestety kosztem zniszczenia danych z dysku C więc straciłem trochę zdjęć no i sporo ściągniętych rzeczy jak audiobooki czy sezony masterchefa :-(
reinstalacja windowsa pochrzaniła też coś z routerem i dziś znowu walczyłem aby latał Internet po mieszkaniu ale po dwóch godzinach walki znowu się poddałem i poczekałem na Anię, która naprawiła problem :-)
tak więc fajnie, że mam mądrą Żonę ale strach się bać co w tej Sieci na nas czyha :-(
no to resetuję, bo tylko to umiem zrobić z komputerem a ów komunikat nie dość, że nie zniknął to jeszcze zablokował cały komputer i kolejne próby włączania i wyłączania nic nie dały i kompletnie nic nie można było zrobić z laptopem...
komunikat podszywał się pod komendę główną policji i żądał zapłacenia 500 złotych a ja tak wściekłego wirusa w życiu nie widziałem :-(
na szczęście wróciła moja mądra Żona i naprawiła komputer ale niestety kosztem zniszczenia danych z dysku C więc straciłem trochę zdjęć no i sporo ściągniętych rzeczy jak audiobooki czy sezony masterchefa :-(
reinstalacja windowsa pochrzaniła też coś z routerem i dziś znowu walczyłem aby latał Internet po mieszkaniu ale po dwóch godzinach walki znowu się poddałem i poczekałem na Anię, która naprawiła problem :-)
tak więc fajnie, że mam mądrą Żonę ale strach się bać co w tej Sieci na nas czyha :-(
WTOREK, 16 KWIETNIA 2013
odrabiam straty
tych kilometrowych to sie już nie da odrobić, bo na liczniku żałośnie mało jak na kwiecień...
ale za to chcę sobie wynagrodzić długą zimę i wyskoczyłem dziś z Syncią na rower...
fajnie było, piękne słońce i temperatura bardzo przyjemna, zrobiliśmy taką pętlę z zaliczeniem podmiejskiego lasu więc i terenowo pobrykaliśmy ;-)
jestem bardzo zadowolony i Bąbel też na takiego wygląda :-)
ps: widziałem, że tak będzie....
Mikołaj zszedł sobie dzisiaj z ławki w lesie i zaczął natychmiast jeść patyki i ziemię, wiedziałem, że będzie jeść ziemię ;-)
ps2: najgorsza jest logistyka czyli wybieranie się i wracanie z Bąblem, rowerem i małą windą :-(
ps3: mamy już na koncie pierwsze wyprzedzenia innych cyklistów, bo cieliśmy z Miko 30 km/h :-)
ps4: wróciłem do domu i nic nie kupiłem do picia a dzisiaj mecz pucharu polski więc piszę do Żony smsa: "Kotku a gdzie schowałaś wódkę?" ;-)
ale za to chcę sobie wynagrodzić długą zimę i wyskoczyłem dziś z Syncią na rower...
fajnie było, piękne słońce i temperatura bardzo przyjemna, zrobiliśmy taką pętlę z zaliczeniem podmiejskiego lasu więc i terenowo pobrykaliśmy ;-)
jestem bardzo zadowolony i Bąbel też na takiego wygląda :-)
ps: widziałem, że tak będzie....
Mikołaj zszedł sobie dzisiaj z ławki w lesie i zaczął natychmiast jeść patyki i ziemię, wiedziałem, że będzie jeść ziemię ;-)
ps2: najgorsza jest logistyka czyli wybieranie się i wracanie z Bąblem, rowerem i małą windą :-(
ps3: mamy już na koncie pierwsze wyprzedzenia innych cyklistów, bo cieliśmy z Miko 30 km/h :-)
ps4: wróciłem do domu i nic nie kupiłem do picia a dzisiaj mecz pucharu polski więc piszę do Żony smsa: "Kotku a gdzie schowałaś wódkę?" ;-)
PONIEDZIAŁEK, 15 KWIETNIA 2013
weekend
... był dosyć aktywny :-)
sobota podzielona na wycieczkę i drinki w domu z meczem w tle...
w niedziele mieliśmy leniuchować, bo brzydko było na dworze ale poszedłem z Miko na spacer i tak łaziłem z 1,5h i chciało mi się więcej więc wyciągnąłem Anię z domu i poszliśmy spacerować a potem na piwko na łąki a potem jeszcze do pizzerii tak, że wróciliśmy wczesnym wieczorem :-)
oh jak bardzo tęskniłem za takimi weekendami i wiosną....
sobota podzielona na wycieczkę i drinki w domu z meczem w tle...
w niedziele mieliśmy leniuchować, bo brzydko było na dworze ale poszedłem z Miko na spacer i tak łaziłem z 1,5h i chciało mi się więcej więc wyciągnąłem Anię z domu i poszliśmy spacerować a potem na piwko na łąki a potem jeszcze do pizzerii tak, że wróciliśmy wczesnym wieczorem :-)
oh jak bardzo tęskniłem za takimi weekendami i wiosną....
NIEDZIELA, 14 KWIETNIA 2013
wycieczka
pierwszy raz wybraliśmy się na rower z Mikołajem (23km)
no i było stresująco ale fajnie :-)
po pierwsze to prowadzenie jest utrudnione, bo rower z Bąblem zupełnie inaczej reaguje więc trzeba cholernie uważać, szczególnie na zakrętach....
po drugie złapała nas wielka burza i zmokliśmy ale...
po trzecie Bąbel był bardzo dzielny i jak jechaliśmy w deszczu był twardy i nie płakał a jak w słońcu to smacznie spał :-)
po czwarte spełniło się moje małe marzenie czyli ja, Miko i Ania na wycieczce, supcio :-)
no i było stresująco ale fajnie :-)
po pierwsze to prowadzenie jest utrudnione, bo rower z Bąblem zupełnie inaczej reaguje więc trzeba cholernie uważać, szczególnie na zakrętach....
po drugie złapała nas wielka burza i zmokliśmy ale...
po trzecie Bąbel był bardzo dzielny i jak jechaliśmy w deszczu był twardy i nie płakał a jak w słońcu to smacznie spał :-)
po czwarte spełniło się moje małe marzenie czyli ja, Miko i Ania na wycieczce, supcio :-)
PIĄTEK, 12 KWIETNIA 2013
piątek
pogoda
nie ma co... nie rozpieszcza nas w tym roku...
zrobiło się wprawdzie trochę cieplej ale pada deszcz a ja na sobotę mam wielkie plany pierwszej wycieczki z Miko na rowerach :-(
gotowanie
ale i tak jest fajnie spędzić sobie piątkowy wieczór rodzinnie w domu a Ania obiecała, że dziś zrobi rybę w sosie śmietanowym :-)
ale będzie niepocieszona, bo kupiłem dwa filety dorsza i ważą prawie dwa kilogramy he he
odchudzanie
na razie nie ma zauważalnych efektów ale twardo jeżdżę na rowerze więc...
buty
takie sobie młodzieżowe kupiłem he he
płacze
Miko wprawdzie nie ma już dzisiaj gorączki ale za to strasznie marudzi i normalnie oszaleć można, bo nic Go nie pociesza ale to pewnie te zęby dokuczają a żel nic a nic nie pomaga :-(
chuje
od 15 lat mieszkam na tym osiedlu i parę dni temu pojawił się absurdalny znak zakazu parkowania choć to uliczka osiedlowa i tak się zawsze parkowało a dziś przyszedł polecony od straży miejskiej z mandatem, że tam nasze auto stało :-(
a sens istnienia tego znaku jest tylko taki aby ktoś mógł sobie zarobić na mandatach
reforma ligi
kompletny bezsens wymyśliła Ekstraklasa aby od przyszłego roku wszystkie kluby grały jeszcze dodatkowe 7 spotkań...
no sorry ale polska liga to często są żenujące widowiska i po co komu tego więcej?
a nawet ja kibic to nie mam tyle czasu aby w kółko łazić na stadion...
nie ma co... nie rozpieszcza nas w tym roku...
zrobiło się wprawdzie trochę cieplej ale pada deszcz a ja na sobotę mam wielkie plany pierwszej wycieczki z Miko na rowerach :-(
gotowanie
ale i tak jest fajnie spędzić sobie piątkowy wieczór rodzinnie w domu a Ania obiecała, że dziś zrobi rybę w sosie śmietanowym :-)
ale będzie niepocieszona, bo kupiłem dwa filety dorsza i ważą prawie dwa kilogramy he he
odchudzanie
na razie nie ma zauważalnych efektów ale twardo jeżdżę na rowerze więc...
buty
takie sobie młodzieżowe kupiłem he he
płacze
Miko wprawdzie nie ma już dzisiaj gorączki ale za to strasznie marudzi i normalnie oszaleć można, bo nic Go nie pociesza ale to pewnie te zęby dokuczają a żel nic a nic nie pomaga :-(
chuje
od 15 lat mieszkam na tym osiedlu i parę dni temu pojawił się absurdalny znak zakazu parkowania choć to uliczka osiedlowa i tak się zawsze parkowało a dziś przyszedł polecony od straży miejskiej z mandatem, że tam nasze auto stało :-(
a sens istnienia tego znaku jest tylko taki aby ktoś mógł sobie zarobić na mandatach
reforma ligi
kompletny bezsens wymyśliła Ekstraklasa aby od przyszłego roku wszystkie kluby grały jeszcze dodatkowe 7 spotkań...
no sorry ale polska liga to często są żenujące widowiska i po co komu tego więcej?
a nawet ja kibic to nie mam tyle czasu aby w kółko łazić na stadion...
CZWARTEK, 11 KWIETNIA 2013
ząbkowanie
na szczęście gorączka wczoraj nie przyszła i barszcz wyszedł smaczny choć odrobinkę za słony ;-(
no i tak doszliśmy do wniosku, że to zęby górne wychodzą Mikołajowi i dlatego taka gorączka...
puenta jest pytaniem czy zacząć czytać w Internecie jak się powinno rozwijać dziecko i być przygotowanym na takiej akcje?
czy tak jak teraz - nie babrać się w tym i cieszyć się jak nam Bąbel rośnie i mieć w nosie co u innych i jak niby powinno być?
a moim zdaniem jest super :-)
no i tak doszliśmy do wniosku, że to zęby górne wychodzą Mikołajowi i dlatego taka gorączka...
puenta jest pytaniem czy zacząć czytać w Internecie jak się powinno rozwijać dziecko i być przygotowanym na takiej akcje?
czy tak jak teraz - nie babrać się w tym i cieszyć się jak nam Bąbel rośnie i mieć w nosie co u innych i jak niby powinno być?
a moim zdaniem jest super :-)
ŚRODA, 10 KWIETNIA 2013
Miko gorączkuje
... i nie wiemy co się dzieje, bo nie ma kaszlu ani kataru?
ale wczoraj wieczorem to już byliśmy w butach aby jechać na nocną pomoc lekarską, bo lał się przez ręce ale nurofen zadziałał i właściwie gorączka przeszła więc odpuściliśmy...
niestety dziś na godzinę 17 Mikołaj ma podwyższoną temperaturę choć tylko trochę i zachowuje się w miarę normalnie ale do wieczora jeszcze kawałek :-(
podzwoniłem po przychodniach i dowiedziałem się co i jak się robi w razie potrzeby lekarza i umówiłem Syna na jutro do naszej przychodni a na razie czekam co będzie dalej i nie mogę się w ogóle skupić na gotowaniu barszczu białego, bo co chwila tulę Synka i zaklinam gorączkę aby nie nadchodziła...
ciekawostką jest to, że wczoraj gdy Mikołaj był w złym stanie to właśnie do mnie chciał się bardziej przytulać i byłoby to bardzo fajne gdyby nie okoliczności...
ale fakt jest faktem, że Ania traci swoją olbrzymią przewagę odnośnie uwagi Bąbla i ja powolutku staję się dla Niego coraz ważniejszy HURRA :-)
ale wczoraj wieczorem to już byliśmy w butach aby jechać na nocną pomoc lekarską, bo lał się przez ręce ale nurofen zadziałał i właściwie gorączka przeszła więc odpuściliśmy...
niestety dziś na godzinę 17 Mikołaj ma podwyższoną temperaturę choć tylko trochę i zachowuje się w miarę normalnie ale do wieczora jeszcze kawałek :-(
podzwoniłem po przychodniach i dowiedziałem się co i jak się robi w razie potrzeby lekarza i umówiłem Syna na jutro do naszej przychodni a na razie czekam co będzie dalej i nie mogę się w ogóle skupić na gotowaniu barszczu białego, bo co chwila tulę Synka i zaklinam gorączkę aby nie nadchodziła...
ciekawostką jest to, że wczoraj gdy Mikołaj był w złym stanie to właśnie do mnie chciał się bardziej przytulać i byłoby to bardzo fajne gdyby nie okoliczności...
ale fakt jest faktem, że Ania traci swoją olbrzymią przewagę odnośnie uwagi Bąbla i ja powolutku staję się dla Niego coraz ważniejszy HURRA :-)
WTOREK, 09 KWIETNIA 2013
PONIEDZIAŁEK, 08 KWIETNIA 2013
odchudzanie
żarty się skończyły i muszę się za siebie wziąć albowiem w sobotę przeżyłem niezłą załamkę :-(
spodnie ze ślubu (1,5 roku temu) nie chciały się na mnie dopiąć a z chrztu (pół roku) ledwo ledwo...
osiągnąłem chyba rekord grubości i jestem tym faktem wstrząśnięty :-(
a wszystko przez te późne powroty Ani i późne kolacje a nade wszystko przez najdłuższą zimę w moim życiu i brak roweru...
tak więc od jutra pedałujemy i mało jemy ;-)
spodnie ze ślubu (1,5 roku temu) nie chciały się na mnie dopiąć a z chrztu (pół roku) ledwo ledwo...
osiągnąłem chyba rekord grubości i jestem tym faktem wstrząśnięty :-(
a wszystko przez te późne powroty Ani i późne kolacje a nade wszystko przez najdłuższą zimę w moim życiu i brak roweru...
tak więc od jutra pedałujemy i mało jemy ;-)
NIEDZIELA, 07 KWIETNIA 2013
po weselu
było nawet fajnie...
dobre jedzenie, jakiś drink i trochę nuda, bo nikogo nie znałem ale paradowanie z moim pięknym i bardzo grzeczny Synem było wspaniałym przeżyciem...
wszyscy się Nim zachwycali a ja jestem dumny jak paw :-)
i niesamowicie szczęśliwy...
dobre jedzenie, jakiś drink i trochę nuda, bo nikogo nie znałem ale paradowanie z moim pięknym i bardzo grzeczny Synem było wspaniałym przeżyciem...
wszyscy się Nim zachwycali a ja jestem dumny jak paw :-)
i niesamowicie szczęśliwy...
SOBOTA, 06 KWIETNIA 2013
wesele
nigdy nie lubiłem ślubów i wesel....
a wyprawa na przyjęcie gdzie nikogo nie będę znał jest wyjątkowo przykra....
a do tego gramy u siebie w ekstraklasie i nie mogę iść na mecz :-(
ale jadę i staram się nie marudzić aby Ania nie była zła, choć chyba średnio mi to wychodzi...
jedyna pociecha, że to Żona jest kierowcą i mogę już przed wyjściem z domu zastosować jakiś rozweselacz ;-)
a wyprawa na przyjęcie gdzie nikogo nie będę znał jest wyjątkowo przykra....
a do tego gramy u siebie w ekstraklasie i nie mogę iść na mecz :-(
ale jadę i staram się nie marudzić aby Ania nie była zła, choć chyba średnio mi to wychodzi...
jedyna pociecha, że to Żona jest kierowcą i mogę już przed wyjściem z domu zastosować jakiś rozweselacz ;-)
PIĄTEK, 05 KWIETNIA 2013
MasterChef
odkryłem nowy program, który m się spodobał :-)
lubię programy o kuchni, bo poprawiają mi humor...
zresztą czyż to nie jest bezcenna przyjemność - wieczór poświęcony na wychowywanie Synci i gotowanie kolacji (gulasz z warzywami) z sezonem Gordona Ramsaya w tle...?
piątek -piątunio :-)
lubię programy o kuchni, bo poprawiają mi humor...
zresztą czyż to nie jest bezcenna przyjemność - wieczór poświęcony na wychowywanie Synci i gotowanie kolacji (gulasz z warzywami) z sezonem Gordona Ramsaya w tle...?
piątek -piątunio :-)
CZWARTEK, 04 KWIETNIA 2013
spotkanie
aby nie pisać wciąż o zimie w kwietniu wspomnę o dzisiejszym spotkaniu...
niecałe dwa lata temu okropnie zaprzyjaźniliśmy się z czworgiem cyklistów, raptem na skromne cztery miesiące ale bardzo zażyle i odbyliśmy z nimi wiele spotkań i wycieczek...
potem zaszły jakieś dziwne akcje i uważamy że zachowali się wówczas chujowo...
a dziś spotkałem przypadkowo jedną z tych osób...
odpowiedziałem "cześć" i poszedłem w swoją stronę pomimo zachęcającego uśmiechu z tamtej strony...
i tak sobie myślę, że z jednej strony to zawsze marudzę, że mamy mało znajomych więc może trzeba było zagadać i wyjaśnić zadawnienia...?
ale z drugiej to obrazili moją Żonę i tego się nie wybacza i ewentualna rozmowa skończyłaby się awanturą...
z 3 strony okropnie bym chciał takiej awantury, bo 1,5 roku temu nie powiedziałem im co o nich myślę, a naprawdę byłaby to ostra wiązanka ale dziś samo południe w mieście.... nie to miejsce, nie ten czas...
po 4 to i tak nie mamy czasu na więcej znajomych, bo Blokuś dużo spraw nam zablokował, ale to On jest najważniejszy i reszta - a szczególnie jacyś dwulicowi ludzie - mnie nie obchodzi....
niecałe dwa lata temu okropnie zaprzyjaźniliśmy się z czworgiem cyklistów, raptem na skromne cztery miesiące ale bardzo zażyle i odbyliśmy z nimi wiele spotkań i wycieczek...
potem zaszły jakieś dziwne akcje i uważamy że zachowali się wówczas chujowo...
a dziś spotkałem przypadkowo jedną z tych osób...
odpowiedziałem "cześć" i poszedłem w swoją stronę pomimo zachęcającego uśmiechu z tamtej strony...
i tak sobie myślę, że z jednej strony to zawsze marudzę, że mamy mało znajomych więc może trzeba było zagadać i wyjaśnić zadawnienia...?
ale z drugiej to obrazili moją Żonę i tego się nie wybacza i ewentualna rozmowa skończyłaby się awanturą...
z 3 strony okropnie bym chciał takiej awantury, bo 1,5 roku temu nie powiedziałem im co o nich myślę, a naprawdę byłaby to ostra wiązanka ale dziś samo południe w mieście.... nie to miejsce, nie ten czas...
po 4 to i tak nie mamy czasu na więcej znajomych, bo Blokuś dużo spraw nam zablokował, ale to On jest najważniejszy i reszta - a szczególnie jacyś dwulicowi ludzie - mnie nie obchodzi....
ŚRODA, 03 KWIETNIA 2013











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz