WTOREK, 02 KWIETNIA 2013
PONIEDZIAŁEK, 01 KWIETNIA 2013
pogoda
mam takie odczucia, że przez okropną zimową aurę tegoroczna Wielkanoc się nie udała...
no bo większość czasu w pomieszczeniach ale tak nieprzyjemnie na dworzu, że o spacerach musieliśmy zapomnieć...
a powrót od Teściowej to był prawdziwy strach gdy jechaliśmy autem do domu w śnieżycy :-(
no bo większość czasu w pomieszczeniach ale tak nieprzyjemnie na dworzu, że o spacerach musieliśmy zapomnieć...
a powrót od Teściowej to był prawdziwy strach gdy jechaliśmy autem do domu w śnieżycy :-(
NIEDZIELA, 31 MARCA 2013
wielka niedziela
... była w sumie przyjemna...
cały dzień w gościach a wieczór w domu przy winku i musicalu Jesus Christ Superstar :-)
cały dzień w gościach a wieczór w domu przy winku i musicalu Jesus Christ Superstar :-)
SOBOTA, 30 MARCA 2013
święconka
sobotnie święcenie potraw to jedyna impreza w kościele jaką zawsze lubiłem...
tak więc dzisiaj byliśmy rodzinnie z koszyczkiem i bardzo mi było szczęśliwie pójść do kościoła razem z Ukochanymi Osobami...
tak więc dzisiaj byliśmy rodzinnie z koszyczkiem i bardzo mi było szczęśliwie pójść do kościoła razem z Ukochanymi Osobami...
PIĄTEK, 29 MARCA 2013
wielkanoc
po pierwsze i najokropniejsze to zimowa aura, wstrętne zimno i wszechobecny śnieg :-(
po drugie dziwnie tak nie widzieć się z Rodzicami i jak rozmawiałem z Mamą to aż się nam smutno zrobiło... ale pojedziemy w niedziele do mojej Babci a potem do Teściowej i bardzo się cieszyłem na te święta bez wyjazdów z myślą, że pojeździmy na rowerach a tu lipa :-(
po trzecie to kosztowne zakupy zrobione i będę piekł trzy mięsa oraz kaczkę, która to będzie naszym debiutem kulinarnym ;-)
po czwarte przychodzi dziś na symboliczne jajeczko Przyjaciółka więc fajnie...
po piąte to Dzidzia bardzo lubi jak do domu przychodzą zakupy
po drugie dziwnie tak nie widzieć się z Rodzicami i jak rozmawiałem z Mamą to aż się nam smutno zrobiło... ale pojedziemy w niedziele do mojej Babci a potem do Teściowej i bardzo się cieszyłem na te święta bez wyjazdów z myślą, że pojeździmy na rowerach a tu lipa :-(
po trzecie to kosztowne zakupy zrobione i będę piekł trzy mięsa oraz kaczkę, która to będzie naszym debiutem kulinarnym ;-)
po czwarte przychodzi dziś na symboliczne jajeczko Przyjaciółka więc fajnie...
po piąte to Dzidzia bardzo lubi jak do domu przychodzą zakupy
CZWARTEK, 28 MARCA 2013
nerwy
martwię się o moją Ukochaną Żonę, bo coraz gorzej wygląda :-(
Ania okropnie przeżywa sytuację w pracy i wcale Jej się nie dziwie, bo sposób w jaki z Nią postąpili to zwykłe kurestwo...
do tego Mikołaj budzi się co godzinę w nocy i ja niby próbuję pomóc ale jak wstaje do Dziecka to rzadko się uspokaja i usypia więc cały ciężar spada na Anię...
moja Mama mówi żaby iść z Synem do lekarza prywatnego...?
i ten pomysł staje się coraz bardziej przekonywujący, bo to chyba jednak nie jest normalne aby 10 miesięczne dziecko nie mogło spać kilka godzin na raz?
tak czy siak te nadchodzące święta powitamy w nieciekawych nastrojach :-(
Ania okropnie przeżywa sytuację w pracy i wcale Jej się nie dziwie, bo sposób w jaki z Nią postąpili to zwykłe kurestwo...
do tego Mikołaj budzi się co godzinę w nocy i ja niby próbuję pomóc ale jak wstaje do Dziecka to rzadko się uspokaja i usypia więc cały ciężar spada na Anię...
moja Mama mówi żaby iść z Synem do lekarza prywatnego...?
i ten pomysł staje się coraz bardziej przekonywujący, bo to chyba jednak nie jest normalne aby 10 miesięczne dziecko nie mogło spać kilka godzin na raz?
tak czy siak te nadchodzące święta powitamy w nieciekawych nastrojach :-(
WTOREK, 26 MARCA 2013
wtorkowe mecze
najpierw mój klub w jakimś miasteczku prowadzi bój z drużyną z niższej ligi w pucharze polski, który mało kogo interesuje...
potem nasze "gwiazdy" reprezentacyjne stoczą wyrównaną walkę z prawnikami i nauczycielami z San Marino...
po prostu istny szał ;-)
a ja marudzę ale oglądam he he....
i jedno mnie zaciekawiło, skąd tylu kibiców z mojego miasta w niejakim Grudziądzu na wyżej wspomnianym meczu?
środek tygodnia, praca lub szkoła a tam tylu naszych i doping taki, że szok?
bycie ultrasem to jakiś zawód, że człowiek tylko na tym się może skupiać i jeździć po Polsce?
potem nasze "gwiazdy" reprezentacyjne stoczą wyrównaną walkę z prawnikami i nauczycielami z San Marino...
po prostu istny szał ;-)
a ja marudzę ale oglądam he he....
i jedno mnie zaciekawiło, skąd tylu kibiców z mojego miasta w niejakim Grudziądzu na wyżej wspomnianym meczu?
środek tygodnia, praca lub szkoła a tam tylu naszych i doping taki, że szok?
bycie ultrasem to jakiś zawód, że człowiek tylko na tym się może skupiać i jeździć po Polsce?
PONIEDZIAŁEK, 25 MARCA 2013
WIOSNA
... zdała sobie sprawę, że w zeszłym roku podczas jej tutaj bytności urodził się taki rozbójnik jak mój Syn Mikołaj...
no i pewnie nie chce drugi raz popełnić takiego błędu i nie przyjdzie w tym roku do Polski?
a tak na poważnie to popieram akcję:
POMAGAJ WIOŚNIE - ZJADAJ ŚNIEG
;-)
no i pewnie nie chce drugi raz popełnić takiego błędu i nie przyjdzie w tym roku do Polski?
a tak na poważnie to popieram akcję:
POMAGAJ WIOŚNIE - ZJADAJ ŚNIEG
;-)
NIEDZIELA, 24 MARCA 2013
weekend
sobota
Syncia spała do 9 a potem jeszcze się sama pobawiła w łóżeczku więc muszę przyznać, że to git-zachowanie biorąc pod uwagę tatusia po piątkowych drinkach i klęsce piłkarzy...
potem leniuchowaliśmy czyli ja skoki i Internet a Mikołaj bawił się dużo swoimi ulubionymi kablami ;-)
ale była i okropna chwila gdy Bąbel sobie raczkuje po domu i nagle wpada w płacz czyli norma więc nieśpiesznie idę do Niego, bo nie widziałem co się stało, biorę na ręce, patrzę... a z ust mojego Dziecka płynie krew...
przeraziłem się nie na żarty ale na szczęście to była chyba tylko warga przecięta, bo krwotok szybko ustał ale wyglądał naprawdę przerażająco :-(
potem wróciła Ania ale była zmęczona więc nie zrobiliśmy nic konstruktywnego tylko drzemaliśmy, oglądaliśmy tv i się objadaliśmy ;-)
niedziela
to przyjemny poranek z ostatnim konkursem skoków w tym sezonie a potem wycieczka autem...
zrobiliśmy taką pętlę 120 kilometrów na południe od miasta a po drodze zatrzymaliśmy się w pewnym brzydkim miasteczku z ładnym parkiem na długi spacer i obiad w restauracji, całkiem przyjemnie choć bycie kierowcą nie jest moim ideałem, bo z jednej strony lubię kierować autem ale z drugiej trzeba być cały czas o suchym pysku ;-(
wieczór jak to niedzielny wieczór, humor zawsze jest specyficzny...
Syncia spała do 9 a potem jeszcze się sama pobawiła w łóżeczku więc muszę przyznać, że to git-zachowanie biorąc pod uwagę tatusia po piątkowych drinkach i klęsce piłkarzy...
potem leniuchowaliśmy czyli ja skoki i Internet a Mikołaj bawił się dużo swoimi ulubionymi kablami ;-)
ale była i okropna chwila gdy Bąbel sobie raczkuje po domu i nagle wpada w płacz czyli norma więc nieśpiesznie idę do Niego, bo nie widziałem co się stało, biorę na ręce, patrzę... a z ust mojego Dziecka płynie krew...
przeraziłem się nie na żarty ale na szczęście to była chyba tylko warga przecięta, bo krwotok szybko ustał ale wyglądał naprawdę przerażająco :-(
potem wróciła Ania ale była zmęczona więc nie zrobiliśmy nic konstruktywnego tylko drzemaliśmy, oglądaliśmy tv i się objadaliśmy ;-)
niedziela
to przyjemny poranek z ostatnim konkursem skoków w tym sezonie a potem wycieczka autem...
zrobiliśmy taką pętlę 120 kilometrów na południe od miasta a po drodze zatrzymaliśmy się w pewnym brzydkim miasteczku z ładnym parkiem na długi spacer i obiad w restauracji, całkiem przyjemnie choć bycie kierowcą nie jest moim ideałem, bo z jednej strony lubię kierować autem ale z drugiej trzeba być cały czas o suchym pysku ;-(
wieczór jak to niedzielny wieczór, humor zawsze jest specyficzny...
SOBOTA, 23 MARCA 2013
po meczu
... i po nadziejach na Mundial w Brazylii :-(
o ile spodziewałem się kaszany na boisku to jednak rzeczywistość przerosła moje wizje i Ukraińcy po prostu nas rozjechali, dwa do zera w 7 minut, żenada :-(
najgorszy z tego wszystkiego jest styl w jakim grali kolesie z orłami na piersi, bez polotu, bez ambicji, bez honoru, bez sensu...
na szczęście postanowiłem ostatnio zostać fanatykiem mojego Klubu więc Repra mało mnie obchodzi choć oczywiście przykro jest oglądać takie badziewie jak wczoraj...
ale najważniejsze jest to, że wieczór był fajny albowiem nie są mi potrzebni żadni znajomi abym się dobrze bawił, bo towarzystwo mojej Ukochanej Żony jest bezcenne i uwielbiam z Nią spędzać czas :-)
o ile spodziewałem się kaszany na boisku to jednak rzeczywistość przerosła moje wizje i Ukraińcy po prostu nas rozjechali, dwa do zera w 7 minut, żenada :-(
najgorszy z tego wszystkiego jest styl w jakim grali kolesie z orłami na piersi, bez polotu, bez ambicji, bez honoru, bez sensu...
na szczęście postanowiłem ostatnio zostać fanatykiem mojego Klubu więc Repra mało mnie obchodzi choć oczywiście przykro jest oglądać takie badziewie jak wczoraj...
ale najważniejsze jest to, że wieczór był fajny albowiem nie są mi potrzebni żadni znajomi abym się dobrze bawił, bo towarzystwo mojej Ukochanej Żony jest bezcenne i uwielbiam z Nią spędzać czas :-)
PIĄTEK, 22 MARCA 2013
zły piątek
po pierwsze to coraz bardziej się martwię o Żonę, bo zaczął Ją już nawet drażnić Bąbel :-(
po drugie sam miałem dziś mocno stresujący dzień i humor na początek weekendu beznadziejny...
po trzecie widok ciągle padającego śniegu przyprawia mnie o mega-wielki-dół....
po 4 miałem dziś oglądać mecz z Ukrainą ze znajomymi ale ogólny marazm rozmył plany a mój słaby humor nie pozwolił wstrząsnąć towarzystwem aby się jednak spotkać ;-(
po 5 mecz będzie kiepski ze złym wynikiem - tak prorokuję...
po 6 co to za piątek jak Ania jutro idzie na ośmiogodzinne szkolenie? :-(
po drugie sam miałem dziś mocno stresujący dzień i humor na początek weekendu beznadziejny...
po trzecie widok ciągle padającego śniegu przyprawia mnie o mega-wielki-dół....
po 4 miałem dziś oglądać mecz z Ukrainą ze znajomymi ale ogólny marazm rozmył plany a mój słaby humor nie pozwolił wstrząsnąć towarzystwem aby się jednak spotkać ;-(
po 5 mecz będzie kiepski ze złym wynikiem - tak prorokuję...
po 6 co to za piątek jak Ania jutro idzie na ośmiogodzinne szkolenie? :-(
CZWARTEK, 21 MARCA 2013
:-(
to jest po prostu nie do opisania jak jestem wkurwiony a Ania zrozpaczona albowiem problemy jeszcze się pogłębiają...
nie dość, że wszystko się potoczyło bardzo źle to jeszcze teraz chcą moją Żona chyba wysłać na kasjera czyli jeszcze bardziej Ją w tej pracy upokorzyć idzie na kurs od jutra do...
...soboty bez możliwości odebrania wolnego dnia za weekend spędzony w pracy...
Ania nie może spać po nocach i jest okropnie zdruzgotana a ja nijak nie mogę Jej pomóc i serca mi się kraja jak widzę Ukochaną Żonę w stanie strzępa psychicznego...
bezsilność jest okropna, bo mogę jedynie pozwolić Jej wypić piwko, ładnie posprzątać domek z umyciem okien włącznie i zrobić dobrą kolację w postaci pieczonych mięs (szynka nadziewana czosnkiem i schab nadziewany śliwką i żurawiną)
nie dość, że wszystko się potoczyło bardzo źle to jeszcze teraz chcą moją Żona chyba wysłać na kasjera czyli jeszcze bardziej Ją w tej pracy upokorzyć idzie na kurs od jutra do...
...soboty bez możliwości odebrania wolnego dnia za weekend spędzony w pracy...
Ania nie może spać po nocach i jest okropnie zdruzgotana a ja nijak nie mogę Jej pomóc i serca mi się kraja jak widzę Ukochaną Żonę w stanie strzępa psychicznego...
bezsilność jest okropna, bo mogę jedynie pozwolić Jej wypić piwko, ładnie posprzątać domek z umyciem okien włącznie i zrobić dobrą kolację w postaci pieczonych mięs (szynka nadziewana czosnkiem i schab nadziewany śliwką i żurawiną)
ŚRODA, 20 MARCA 2013
dzień wolny
... był oczywiście bardzo udany :-)
Mikołaj rozwija się prawidłowo i tylko pani doktor jakaś nieprzyjemna :-(
po przychodni poszliśmy kupić kask rowerowy dla Bąbla a potem na długi spacer połączony z wypiciem małego co nie co ;-)
wieczór miły w domku z piwkiem i zamówionym kebabem....
Mikołaj rozwija się prawidłowo i tylko pani doktor jakaś nieprzyjemna :-(
po przychodni poszliśmy kupić kask rowerowy dla Bąbla a potem na długi spacer połączony z wypiciem małego co nie co ;-)
wieczór miły w domku z piwkiem i zamówionym kebabem....
PONIEDZIAŁEK, 18 MARCA 2013
poniedziałek
... jak to poniedziałek, był tradycyjnie męczący ale dzisiaj o wiele mniej albowiem z perspektywą wolnego wtorku żyje się łatwiej ;-)
Bąbel ma jutro badania kontrolne więc wymyśliłem abyśmy oboje wzieli wolne i coś sobie miłego porobili po wizycie w przychodni... marzyłem o rodzinnym rowerze ale zima trwa w najlepsze a na jutro zapowiadają śnieg z deszczem...
ale i tak mamy dziś wyśmienite humory, bo wspólny dzień zapewne będzie przemiły nawet mimo niepogody...
a że z wolnego dnia zawsze najfajniejszy jest wieczór go poprzedzający to siedzimy zadowoleni w domku krojąc sałatkę i nieśpiesznie przygotowując kolacje, super...
PS: uzupełnieniem przyjemnego wieczoru jest przesyłka, która dziś nadeszła ze zgodowym szalikiem na kwietniowy mecz przyjaźni :-)
Bąbel ma jutro badania kontrolne więc wymyśliłem abyśmy oboje wzieli wolne i coś sobie miłego porobili po wizycie w przychodni... marzyłem o rodzinnym rowerze ale zima trwa w najlepsze a na jutro zapowiadają śnieg z deszczem...
ale i tak mamy dziś wyśmienite humory, bo wspólny dzień zapewne będzie przemiły nawet mimo niepogody...
a że z wolnego dnia zawsze najfajniejszy jest wieczór go poprzedzający to siedzimy zadowoleni w domku krojąc sałatkę i nieśpiesznie przygotowując kolacje, super...
PS: uzupełnieniem przyjemnego wieczoru jest przesyłka, która dziś nadeszła ze zgodowym szalikiem na kwietniowy mecz przyjaźni :-)
NIEDZIELA, 17 MARCA 2013
weekend
sobota trochę zmarnowana, bo nie mieliśmy na nic sił i dzień spędziliśmy leniwie a wszystko przez piątkową noc...
wróciłem o przyzwoitej porze czyli kwadrans po północy i miałem w planach tylko piwko i odgrzewaną pizzę ale Żona się obudziła i też chciała piwko a potem drugie aż w końcu poszliśmy spać o 6 rano ;-(
niedziela to wycieczka autem (ok 100 kilometrów) połączoną z długim spacerem po jednym z miasteczek, potem zakupy spożywczo - ubraniowe i długi wieczór w domu...
wróciłem o przyzwoitej porze czyli kwadrans po północy i miałem w planach tylko piwko i odgrzewaną pizzę ale Żona się obudziła i też chciała piwko a potem drugie aż w końcu poszliśmy spać o 6 rano ;-(
niedziela to wycieczka autem (ok 100 kilometrów) połączoną z długim spacerem po jednym z miasteczek, potem zakupy spożywczo - ubraniowe i długi wieczór w domu...



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz