piątek, 12 lipca 2019

wycieczka

pierwszy i ostatni raz posłuchałem Żony w sprawach rowerowych albowiem Ania wyciągnęła mnie dziś na wycieczkę - 54 kilometry w pofałdowanym terenie a ja z Niko w foteliku i nigdy w życiu się tak nie zmęczyłem na rowerze ale dwa miesiące brania antybiotyku dały o sobie znać i nie miałem przyjemności z tej jazdy tylko krew, pot i łzy a na marne pocieszenie pozostaje tegoroczny rekord dystansu jednodniowego oraz fakt, że w ogóle dotarłem do naszego działkowego domu...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz