poniedziałek, 15 lipca 2019

bagażnik

gdy wracamy z wyjazdu biorę na klatę noszenie bagaży do domu i rozładunek rowerów... i tak samo było wczoraj ale gdy przyszła kolej na zdjęcie rowerów nie było kluczy do bagażnika a tam rowery zamknięte na bagażniku a ten zapięty do auta więc przeszukaliśmy wszystko + całe auto (szukałem nawet w silniku) + Rodzice przeszukali miejsce startu i pierwsze dwa kilometry drogi ale najprawdopodobniej położyłem kluczyki na dachu i spadły w nieokreślonej okolicy.
jestem czasem tak bezmyślny, że trzymałem wszystkie klucze razem (a przecież zapasowe klucze do głupich zapięć rowerowych mam schowane w domu) i nie spałem północy z nerwów co dalej? z wizją, że już zawsze będziemy jeździć z rowerami na dachu oraz załamaniem nad swoimi kichami, które zdarzają mi się coraz częściej :-(
skończyło się nie najgorzej, bo odzyskałem dwa z trzech zgubionych kompletów albowiem pojechałem po pomoc do sklepu gdzie kupowałem bagażnik więc mogłem zdjęć rowery, będę mógł zdjęć cały bagażnik i tylko w szynie na rower Starszaka będzie trzeba przewiercić zamek, uf...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz