z lekką niechęcią szedłem dziś na osiedlową górkę aby Synowie pozjeżdżali na nowych sankach spodziewając się nudy ale spotkaliśmy znajomych z klasy Małego a do tego mieliśmy z Małżonką grzańca więc stanie na mrozie było całkiem sympatyczne.
ps: trochę dziwią mnie rozmowy o liceum dla dzieci, które mają po 9 lat a poza tym zrobiło mi się miło, bo niektóre rodziny poprzychodziły niekompletne, bo temu czy tamtemu się nie chciało a u mnie Synowie tylko pytają - tata gdzie dzisiaj idziemy? - a potem są negocjacje z ich strony aby było jak najkrócej, może brzmi to despotycznie ale chcę abyśmy razem spędzali chwile poza domem i dopóki nie będzie buntu to tak będzie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz