- po pierwsze to serdecznie dziękuję Szanownym Czytelnikom za to, że jesteście! pewnie bez Was blog też by był, wszak to mój pamiętnik ale na pewno nie produkowałbym po 300 wpisów rocznie a świadomość, że ktoś czyta moje relacje z dnia codziennego jest mobilizująca do pisania i szalenie miła, dzięki po dwudziestokroć :-)
- po drugie liczba 20 lat jest dla mnie tak szokująca, że trudno mi coś sensownego powiedzieć.
- po trzecie przez ten czas dwa razy się przeprowadzałem, raz zmieniłem pracę, byłem w trzech związkach i na szczęście ten trzeci okazał się szczęśliwym (jak na razie) małżeństwem dzięki któremu mam dwóch wspaniałych Synów i odnalazłem sens życia... umarła mi też Siostrzyczka ale to na początku pisania i ten blog stał się formą autoterapii na tę traumę i na moją rozedrganą psyche.
- bo bez bloga nie potrafiłbym żyć, pomaga mi w trudnych chwilach, mam gdzie wyrzucić swoje troski ale i też podzielić się szczęściem niepojętym, układanie wpisów w głowie pozwala mi zająć niespokojne myśli a jak jest naprawdę źle lub nerwowo to czytam stare wpisy, które mnie uspakajają - jak w przykładowej sytuacji gdy Syn był na zabiegu w szpitalu a mi głowa chciała eksplodować z nerwów.
- po piąte przez 20 lat na pewno trochę się zmieniłem, ustatkowałem, dojrzałem (he he) ale najważniejsze się nie zmieniło, wciąż jestem zagubionym chłopakiem z duszą na ramieniu ale staram się ogarniać, być porządnym facetem i iść przez życie z podniesioną głową i jasnymi poglądami, które przekażę Dzieciom - jak dziś gdy obudziłem ich utworem Chumbawamby na cały regulator:
Open your eyes, time to wake up, Enough is enough is enough is enough
Enough is enough is enough, Give the fascist man a gunshot..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz