tego się nie spodziewałem, teściowa sama z siebie zadzwoniła do mnie porozmawiać o swojej córce, długo pogadaliśmy, współczuła mi i zaoferowała pomoc, że będzie przekonywać, straszyć i naciskać aby Annę podjęła terapię więc ucieszyłem się, że to zawsze jakaś szansa na ratowanie sytuacji, podbudowałem, że nie jestem sam i odetchnąłem, że ktoś spoza mojej rodziny widzi, że z Małżonką jest coś mocno nie tak a ja nie jestem wcale jakiś pojebany choć z drugiej strony przeraziłem, że jest naprawdę źle skoro to tak widać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz