dziś mieliśmy kosztowną i długą podróż na działkę Rodziców, trasa 250 km i w połowie podjechaliśmy na stację benzynową abym zmienił Małżonkę za kółkiem i żeby zatankować, niestety zepsuła się zapadka we wlewie paliwa i majstrowałem tam nożem na parkingu a potem znowu pod dystrybutorem i byłem tak zdenerwowany, że wlałem cały bak benzyny do diesla!! tak więc zdenerwowanie osiągnęło kosmiczny level, zapłaciłem, zepchnęliśmy auto i na szczęście pani kasjerka poratowała mnie numerem telefonu do gościa, który ratuje takich debili jak ja i rzeczywiście po godzinie przyjechał z Warszawy facet z kanistrami i pompką własnej roboty i spuścił nam benzynę z baku, kosztowało nas to wszystko tysiaka, dwie godziny smażenia się na parkingu i kupę nerwów, bo wszyscy na stacji zainteresowali się moim problemem ale zewsząd słyszałem opinie, że w takiej sytuacji tylko laweta może pomóc więc summa summarum cieszę się, że tak to się skończyło i że dojechaliśmy do celu na własnych kołach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz