na wczorajszym koncercie było znośnie, moim zdaniem Dezerter zagrał zbyt mało starych kawałków a poza tym późno umówiliśmy się z kolegami więc mam lekki zawód w temacie towarzyskim ale jednak odmówiłem pójścia "w miasto" po koncercie i dziś się z tego cieszę, bo dobrze się czuję choć spędzamy dzień leniwie a z aktywności to zaliczyliśmy tylko galerię handlową gdzie przepadłem w Empiku i kupiłem kilka książek na prezenty i jestem zadowolony, bo w tym roku wyszły ciekawe tytuły, które z chęcią przeczytam gdy książki do mnie wrócą od Rodziców :-)
ps: kupiłem wczoraj fajną koszulkę, kocham ten obraz Munka, jest przerażający ale jakże prawdziwy, czasem się tak czuję.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz