odebraliśmy dziś Dzieci od dziadków i po przejechaniu 160 km autem trochę mi się nie chciało ale mamy tradycję aby być na naszym ulubionym warszawskim basenie przynajmniej dwa razy w wakacje i cieszę się, że byliśmy, bo było wspaniale, było mniej ludzi niż ostatnio i bawiliśmy się świetnie a ja poczułem się szczęśliwy, że Synowie wrócili a poza tym uwielbiam cały Park Kultury w Powsinie, bo to miejsce ma dobrą energię i zawsze się tam wspaniale czuję, pamiętam czasy gdy w najtrudniejszych chwilach życia Las Kabacki i Powsin ratowały moją psychikę jak i wspaniałe chwile z moją rodziną w lesie, na ognisku, spacerze... bez wątpienią najlepsza miejscówka w Stolicy.
Jeździłam do Powsina z rodzicami i siostrami. W amfiteatrze oglądaliśmy występy, na terenie był kiosk Ruchu, obok niego kosz na śmiecie z pokrywą w kształcie stożka, który udawał muchomora. Pamiętam zapach pomidorów, kotletów i jajek na twardo, bo przecież coś trzeba było jeść podczas występów. Były też kwadratowe stoliki z szachownicami na blatach. Pamiętam też, że woda w basenie zawsze wydawała mi się zimna.
OdpowiedzUsuńtak pamiętam strasznie zimną wodę gdy byłem tam z Małżonką w ciąży, potem jak już bywałem z dziećmi to coś zmienili i woda jest ciepła, jajka na twardo to wciąż podstawa wyprawy a poza tym w Powsinie stosunkowo mało się zmieniło od mojej młodości, z dzieciństwa mało pamiętam ale stoliki szachowe wciąż stoją :-)
Usuńdziękuję za fajny komentarz i pozdrawiam serdecznie!