środa, 29 lipca 2026

spływ Dunajcem

dzisiejszą atrakcją był spływ z flisakami, byłem na nim w dzieciństwie z Babcią i chciałem pokazać Synom i było bardzo fajnie choć wspomnienie z przeszłości jest bardziej ekscytujące niż dorosła rzeczywistość, która zresztą okazała się dramatyczna gdy doszło do powrotu: otóż, kupiliśmy bilety na powrót busem do miejsca startu spływu gdzie zostało auto, idziemy na parking a tam tłum ludzi, do dwóch samochodów nie dostaliśmy się, godzina 18, Chłopcy i my bez obiadu a do kwatery daleko, nerwy osiągnęły poziom maksimum gdy minął kwadrans, tłum ludzi gęstniał a kolejne busy nie przyjeżdżały więc na następny rzuciłem się jak jastrząb ale jeśli sprawa dotyczy moich Dzieci przestawiam się w jakiś inny tryb działania i przestaję być uprzejmy a tym razem to musiałem nawet lekko odpychać tłum, który nacierał na Synków jak staliśmy przy drzwiach busa.

ps: odjeżdżając zostawiliśmy na przystanku ponad 60 osób więc odczuliśmy wielką ulgę, że jedziemy ale co się wszyscy nadenerwowaliśmy to nasze i pewnie na co dzień wygląda lepiej ten cały transport, bo dziś był wypadek po drodze ale i tak nie polecam tego rozwiązania logistycznego.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz