w piątek po kościele wypiłem jakieś piwka i w sobotę rano byłem półprzytomny co mnie lekko podłamało, bo tych piw było mało ale i tak sobota szła na zmarnowanie, bo zgłosiłem się do pomocy w sprzątaniu pikniku szkolnego i uczciwie się napracowałem, potem pojechaliśmy do Decathlonu na zakupy dla Starszaka, bo wyjeżdża na zieloną szkołę więc nie mogłem się powstrzymać i kupiłem sobie między innymi dwa plecaki, dziś wielkie pakowanie Syna, spacer, Żabka, leniuchowanie i nerwy, że jutro muszę wstać o piątej rano z Miko, już mi jest źle i smutno, że Syn wyjeżdża.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz