czasem marudziłem, czasem nie chciało mi się wychodzić do kościoła w poniedziałkowe wieczory ale tak naprawdę przygotowania do pierwszej komunii młodszego Syna to był wspaniały czas, niektóre spotkania w kościele były magicznie a wspólne przeżywanie tego z Nikodemem bezcenne, dziś zaszalałem i poszedłem z Małym do spowiedzi, okropnie się denerwowałem i czułem do siebie lekkie obrzydzenie, że to robię, wszak kościół kat. to instytucja, która wzbudza we mnie negatywne uczucia i mówienie jakiemuś obcemu gościowi w celibacie o tym, że grzeszę krzycząc czasem na dzieci jest kompletnie absurdalne ale postanowiłem wyjść ze strefy komfortu dla Dziecka i było znośnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz