miałem zignorować ten zwyczaj albo puszczać Syna samego ale pomyślałem, że skoro podjąłem się misji komunijnej to dotrwam w niej z ukochanym Dzieckiem do końca i w sumie jest fajnie, wzruszam się patrząc na modlącego się Mikołaja i raduję widząc jak biega z kolegami... tylko, że jak wrócimy do domu to właściwie trzeba się już szykować do spania :-(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz