czwartek, 8 października 2026

jesienne smutki

w wakacje było jakoś lepiej w moim małżeństwie, teraz powróciła ziejąca nienawiścią Żona z wiosny gdy życzyła mi śmierci ale nie będę tu wyrzygiwał sytuacji, o których wstyd pisać i powiem jedynie, że jestem w czarnej dupie, bo wysłuchałem kilku podcastów o rozwodzie i prawnicy mówią wprost - w tym kraju kobieta musi być narkomanką albo siedzieć w zakładzie psychiatrycznym aby facet miał szanse sprawować opiekę nad dziećmi po rozstaniu (szokujące, bo od głośnego filmu "Tato" minęło 30 lat a orzecznictwo w sądach nic się nie zmieniło) więc rozwód raczej nie wchodzi w grę, przynajmniej dopóki Synowie nie są celami Żony a ja jakoś muszę z tym żyć, choć nie jest mi łatwo, bo jestem emocjonalną jednostką i wszystko przeżywam bardzo mocno, czuję się samotnie i nieszczęśliwie a sytuacji nie poprawia jesień i rozmyślania o przemijaniu...

1 komentarz:

  1. A może zamiast słuchać podkastów wybierz się do prawnika. Niestety ale dajecie synom wzór toksycznego związku, co może ciągnąć się za nimi przez całe życie.

    OdpowiedzUsuń