cieszyłem się, że przeczytam noblistę ale ta powieść to jakiś pseudofilozoficzny bełkot... albo ja jestem za głupi na taką literaturę?
znowu to samo - profesor akademicki z palcem w nosie ogrywa wyszkolonych agentów służb specjalnych, nuda i odgrzewanie kotleta ale idea świadomości nielokalnej zawarta w powieści jest taka piękna, że lekturę oceniam na plus, choć minusem jest product placement w książce.
przeciętne czytadła ale dały radę w ciemne, długie, jesienne wieczory.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz